Wschód słońca na szczycie to piękne uczucie...Zaliczyłem kilka takich wschodów w Tatrach(Krywań,Kasprowy,Kościelec).Najmilej wspominam ten ostatni.Było to jakieś 10 lat temu.Wyszliśmy z kumplem o 23 z Kuznic by na szczyt dotrzec o 4g (jakąś godzinę przed wschodem).Było cholernie zimno(ok -2C)jak na sierpień.Wtuliliśmy się w siebie(jak zakochana para)no i...zasnęliśmy. Obudził mnie Michał krzykiem "Patrz!!!" Granaty płonęły.Tego widoku nigdy nia zapomnę tak jak...smaku minutę pozniej otwartej czekolady.
Henek to ma bardzo duży sens...szczególnie zaś z takiej okazji(śp.JP II).