Tyle teoria. Jaka jest praktyka pewnie doskonale wiesz. Ale to tyczy się nie tylko poszukiwaczy z wykrywaczami, ale i przypadkowych znalazców. Swoje fanty oczywiście oddałaś ?Zamieszczone przez lucyna
Tak to prawda. Najcześciej jesli poszukuje się "drobnicy" która można wykopać saperką, to nikt sobie nie zaprząta głowy zezwoleniami. Podobnie jak nie zaprzatają sobie zezwoleniami głowy osoby wywożące z lasu drewno, czy wwożące śmieci czy gruz, lub choćby skoszoną trawę.Zamieszczone przez lucyna
O wiele bardziej irytuje mnie sterta śmieci w lesie, niż kilka (nawet niezasypanych ) dołków. Choć jesli kopał poszukiwacz z prawdziwego zdarzenia, to nawet śladu po nim nie będzie.
"Grubsze roboty" wymagają jednak załatwienia stosownych zezwoleń.
Nie tylko sprawy związane z archeologią. A co się dzieje w Zakopanem, na Gubałówce ? A co się działo w Szczyrku ? Właściciele gruntów pogrodzili stoki i koniec z jazdy na nartach. Tylko patrzeć, jak idąc szlakiem trzeba się będzie oglądać, czy nie biegnie wlaściciel z widłami.Zamieszczone przez lucyna
A przekonywać Cię do mojego zdania nie mam zamiaru. mamy demokrację i kazdy może myśleć jak uważa.
Polecam jednak czasem w weekend przed południem zerkąć w TVP3 na program "Było nie minęło" - tam goście zajmują się poszukiwaniami.



Odpowiedz z cytatem