to,(żelastwo), co pozostało w ziemi, niekiedy w dołkach, w gnijących liściach, ulegnie/już ulega naturalnej i szybkiej utylizacji. Gorzej z odpadami po "bieszczadnikach" : woreczkach foliowych, buteleczkach typu PET, gnijących nieskończenie dłużej. Natomiast konkretnym złomem, majacym wartość użytkową, zajmuje się np. SG - nie mam notki pod ręką, ale chyba na przełomie tysiacleci (wow!!!) SG udaremniła przemyt skrzyń z karabinami maszynowymi niemieckiej produkcji z lat 40-ych, elegancko zawiniętymi w papier woskowy... Przemyt szedł ze słowackiej strony. To ciekawe, gdzie się uchowały ... Pozdro.


Odpowiedz z cytatem