Cytat Zamieszczone przez wojtek legionowo Zobacz posta
Ostatnio spałem w namiocie będąc na Kimbie[...]
po rozstawieniu namiotu zaczął padac deszcz [...] i założyłem na namiot folię malarską,którą i tak wiatr porwał [...] po wielu latach znów przekonałem sie do namiotu [...]
Potwierdzam - spał:D W wielgachnym namiocisku aże mnie zawiść wzięła. A folia rzeczywiście się spruła - nie miała szans, gdyż wichrzysko było silne i nie takie materiały było w stanie poszatkować. Efektem ubocznym tej poszarpanej folii był świst wiatru na jej strzępach. Miałem wrażenie, że to wiatr na wantach gra. Ale...możliwe, że był to uboczny efekt działania nalewki Pastora:D
Ja nigdy nie straciłem zaufania do namiotów. Mały i lekki namiocik wtaszczy się wszędzie, rozbije wszędzie. Zawsze da schronienie i poczucie bezpieczeństwa. A jakże pięknie jest, gdy o świcie wyrwie człeka z ciepłego śpiworka wredny pęcherz i można przy okazji uwalniania skroplin napawać się widokiem wstającego dnia, albo odsłuchać poranny koncert ptaków:D Nocując w kwaterach tracimy to wszystko i tyle... te kilka godzin w zimnisku mnie nie jest w stanie przestraszyć:D

Pozdrawiam i zachęcam do namiotowego życia:D
Derty