Podam Ci amatorskie informacje o ćmach i in. owadach.
W latach 1999 i 2000 ,we wrześniu, brałem ze sobą w Bieszczady moją kotkę. Mieszkaliśmy w piętrowym, drewnianym domku w Sękowcu k/Zatwarnicy, w zasadzie w puszczy bieszczadzkiej. Wieczorem wpadały do tego domku dorodne ćmy, wspaniałe okazy, jak małe helikoptery ! Takie włochatki jak ćwierć wróbla.
Dwóch bieszczadzkich traperów (czyli ja i kumpel) siedziało po ca 30 km wędrówce, piło n-te piwo i kibicowało kotce Sabince. A ona sprawiała się lepiej niż nasi piłkarze w dzisiejszym meczu z Koreą. Lepiej łapała te ćmy niż bramkarz Dudek piłkę - w każdym razie nie wypuszczała ich z łapek. Statystycznie każda ćma żyła 5 minut, licząc od chwili wlecenia przez uchylone okno.
Z innych moich wiadomości o owadach powiem Ci, że (sprawdziłem empirycznie !) na komary jest skuteczna witamina B, zażywana regularnie 2 dni przed wycieczką i w tymże dniu. Oczywiście nie we wrześniu, komary to plaga od maja do lipca.
Natomiast na meszki skutkuje (tu się roześmiejecie, ale to prawda !) posmarowanie odkrytych miejsc ciała olejkiem waniliowym. Nękany tym świństwem wysmarowałem twarz i ręce olejkiem waniliowym (czerwiec ub. roku w Puszczy Kampinoskiej), miałem święty spokój dopóty, dopóki nie wywąchał mnie szerszeń. Ale jakoś mu uciekłem, albo go odstraszyłem, nie pamiętam.
I to by było na tyle o owadach.
Ps. Moja kotka nigdy nie miała pcheł.


Odpowiedz z cytatem