Pieknie !!! dzieki za list !! a propos szkoda ze nie zajmujesz
sie owadami moglibysmy powymieniac doswiadczenia wit. B
rzecywiscie jest skuteczna a na meszki to ewentualnie esencja
waniliowa lub migdalowa ale slabo dziala ...
pozdrowka
Prem
Szaszka napisał/a:
>
> No to ja napisze o muchach.
> W Bieszczadach zyje jakis odrebny, inteligentny gatunek much
> - strazniczek Parku Narodowego. Otoz wystarczy przekroczyc
> granice tegoz parku, i natychmiast kazda osoba jest otaczana
> przez swoj wlasny, osobisty roj much, skladajacy sie z
> kilkudziesieciu sztuk. Wymuszaja one na czlowieku bezustanna
> aktywnosc - machanie rekami, czapka, szybki chod. Podbieganie
> nie pomaga - muchy zawsze cie dogonia. Jezeli tylko
> przestaniesz sie odganiac, zaczynaja wlazic ci do nosa, uszu
> i oczu. Czujesz sie jak etiopskie dziecko.
> Poniewaz w miejsce jednej zabitej pojawia sie 10 nowych, po
> pewnym czasie przestajesz je walic na oslep czapka i
> zrezygnacja znosisz lazace po tobie owady... I w tym momencie
> jedna z nich z histerycznym bzzzzzzzzzzzzz! zaczyna ci
> lomotac w malzowinie usznej, powodujac "syndrom wiatraka" i
> kilkanascie sekund galopu na oslep przed siebie.
> Czy wiecie, ze stada karibu w ucieczce przed meszkami
> potrafia rzucic sie ze skaly...?
> Fenomen tych much polega na tym, ze w drodze powrotnej, w
> momencie opuszczenia granic Parku, znikaja natychmiast i
> wszystkie naraz, jak za sprawa czarow!
> Moze mi jakis entomolog to wyjasni...
> Szaszka


Odpowiedz z cytatem