W weekend majowy mając przed sobą na dwóch bieszczadzkich trasach (poza szlakami) miłe tabliczki „Ścinka drzewa – wstęp wzbroniony” poszedłem dalej. Tym bardziej, że taka informacja powinna znajdować się na dole trasy, a nie występować jako niespodzianka po godzinie marszu. Uznaliśmy po prostu, że skoro odgłosów prac leśnych nie słychać, to nie ma się i czym przejmować. A co do takiej informacji, to moim zdaniem chodzi raczej o to, żeby nikt nie odpowiadał za ewentualne szkody tzw. osób postronnych. Podobnie robią Nasi Kochani Drogowcy stawiając ograniczenie do „30” na prostym, tylko dziurawym odcinku drogi za miastem – wszyscy jadą 100-tką, ale jak ktoś urwie koło to nie ich wina bo znak był (czytaj: odszkodowania nie będzie).
Co do „Ostoi zwierzyny” – nie spotkałem takiego cuda przy szlaku ale obstawiam, że też idę dalej. Jeśli jednak jest to ostoja jakiejś misiowej lub misia... to brakuje mi już dalszej koncepcji działania i intensywnie trzęsę portkami na myśl o małym tête a tête.