Albo kilka mniejszych, tudzież w porozumieniu gminy & lasy & kołą łowieckie etc.
ustalić, że się pewnych terenów nie będzie promować/eksploatować, ograniczać pozwolenia na budowy itp.
Przy _stosunkowo_ niewielkim (jak dotąd - na szczęście) zadeptaniu
Przemyskiego i północnych części GST
- mogłoby wystarczyć, bez przypominania tzw. społeczeństwu,
że takie okolice istnieją.
No taak (-; boć - alternatywnie - plan ochrony etc. dla ewentualnego nowego PNu
to byłaby wszak bułka z masłem...
Serdeczności,
Kuba



Odpowiedz z cytatem