Pozwólcie mi drodzy mili,że coś Wam tutaj napisze....proszę o wyrozumiaósć w kwestii doklejenia sie do załozonego postu...ale tak mi jakos własnie tu pasi najbardziej...

...tak się złożyło cudnie,
że gdy minęło południe,
nogi nas same poniosły,
tam gdzie śpiew się rozchodził radosny....

Gdzie „chmiela” nie żałowali,
Gdzie uśmiech krążył po sali,
A barana na pal wnet nadziali...

Przysiedliśmy sobie w kąciku
Pijąc browarka po cichu...
...i nasłuchiwali...

Uśmiech nam z gęby nie schodził,
Pieśń się na usta cisnęła, zabawa nas dosiągnęła!!!

Pytamy onieśmieleni:
a skąd żeście się tutaj wzięli......

a Oni nam odpowiadają:


że KIMBowe harce tak wyglądają,
że ludzie się spotykają
co czasem z „neta” się tylko znają,
że siedzą i opowiadają,
że grają i że śpiewają
...i że wzdychają.....
do gór tych pięknych , odludnych,
do naszych Bieszczadów cudnych!!!!!

Więc siedliśmy z Wami na ławie
I pośpiewali o sprawie,
I choć czas nas gonił okrutnie,
zabawa płynęła cudnie...

...i działo by się tak dalej
gdyby nie fakt oczywisty,
do domu wracać nam trzeba
a dzień zaczynał się mglisty

I choć miny już nie wesołe
To serce radośnie siedziało,
Bo jakże tu się nie cieszyć
Gdy się tak zacna Bandę poznało!!!:)

I nawet teraz gdy słowa te piszę
Uśmiech na twarzy mej gości
I chcę Wam dziś podziękować
Za te Bieszczadzkie Radosci!!!!!

P.S. do słów powyżej napisanych aczkolwiek nieocenzurowanych dopisują się Piotrek oraz Krzychu z żonką Anią