Często spotykam się z postawą, że zakazy są dla turystów, nie miejscowych.
Leśnik, straż, i inne służby i ich szefowie, miejscowi notable i zwykli właściciele pensjonatów oraz mieszkańcy uważają, że przepisy ochrony krajobrazu, przyrody i inne upierdliwości ich nie obowiązują. Ta postawa rodzi bunt turystów - im wolno a mnie nie?
Dlatego będę powtarzał: prawa należy przestrzegać. Obowiązuje ono wszystkich i fakt, że ktoś je łamie, i to łamie ostentacyjnie nie stanowi usprawiedliwienia dla mnie, dla mojego łamania prawa. Oczywiście jest wysoce denerwujące, gdy policjant wyciąga bloczek z powodu kropli oleju na moim silniku, bo ekologia itd, a obok pomyka ciągnik samoróbka, kopci jak lokomotywa, a kierowca woła do policjanta "cześć Władek" i jedzie nie zatrzymany dalej. Bo miejscowy, to co, ma tę samoróbkę z luksusu? A Ciebie turysto nie stać na nowy samochód? To nie pchaj się w nasze czyste Bieszczady. Tak jest ze wszystkim, na każdym kroku. Lekceważenie prawa i robienie po swojemu. I przeciwko temu protestuję. I ten autokar i te ćwiczenia w oczywisty sposób szkodzą lęgom orlika. I protestuję przeciwko obecności tego autokaru w tym miejscu i obecności Henka na Opołonku.
Długi