..co racja to racja Orsini.. co do obrony przed atakiem i zbijaniem się.. to raz coś podobnego widziałem niedaleko Odrzechowej... więc chyba prawda... ale nie za każdym razem, bo uwielbiają biec.. i dobrze im to wychodzi ...
..co racja to racja Orsini.. co do obrony przed atakiem i zbijaniem się.. to raz coś podobnego widziałem niedaleko Odrzechowej... więc chyba prawda... ale nie za każdym razem, bo uwielbiają biec.. i dobrze im to wychodzi ...
Nie wiem jak jest w innych stadninach koni huculskich, ale w tej którą odwiedzam, klacze pasą się razem z ogierem puszczone luzem na bezkresne łąki. Ogier nie jest agresywny nawet kiedy pod jego nosem dosiadamy klaczy. Podchodzi bardzo blisko i przeszkadza (plącze się pod nogami:)), czasem trzeba go odgonić, ale nic więcej. No chyba, że jest nietypowy...Natomiast niebezpieczne to są źrebaki, które nieodstępują matek. Nie dość, że podczas jazdy w terenie zabiegają drogę, plączą się pod kopytami, to jeszcze wierzgają. Klacz, którą dosiadałam, w galopie dostała prosto w zęby od swojej pociechy, która zabiegła nam drogę - nie dość, że galop był co chwilę przerywany, to na dodatek prawie wyleciałam z siodła przy tym strzale![]()
"Wariat to członek jednoosobowej mniejszości"
Nie chciałem zapuszczać nowego wątku, więc zadaję pytanie tutaj. Może ten temat był już poruszany ale go nie znalazłem.
Czym moja noga jest gorsza od nogi konia? Człowiekowi na koniu wolno, a pieszemu nie? Nie dość, że karawanem jeżdżę, to teraz na konia mam się przesiadać?
Może ktoś mi to wyjaśnić?
pozdrawiam
bertrand236
Desperujesz :)
Nie chodzi że gorsza, tylko pewnie m.in. biega o bezpieczeństwo, zarówno jednych jak i drugich - zwróć uwagę że czasem owi "dżokeje" ledwo siedzą na tych koniach albo hucułach. Wyobraź sobie co by było jakby sie taki (koń albo hucuł) przestraszył. Z turystami (niektórymi) bywa podobnie - zobaczy jaszczurkę to drze jape że krokodyl a co dopiero jak zobaczy konia czy coś w tym stylu.
Suma sumarum osobiście też wolę jak mi sie konie nie szwendają pod nogami - raczej szlaki konne powinny być osobne i niech tak zostanie.
Bertrand w mieście też masz zakaz wchodzenia na ścieżki dla rowerów przecież, więc cóż w tym dziwnego?
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Bym napisał bardziej dosadnie - jeśli powstały szlaki dla miłośników jazdy, nazwijmy ją, konnej, to super jest, i dla nikogo więcej. Jeśli są szlaki dla pieszych, to one są dla pieszych i koniec. Jeśli widzimy drogę bez zakazu wjazdu, to znaczy, że można nawet tym postamerykańskim karawanem, zważając na pieszych, nawet na konie, nie wspominając o rowerzystach i inszych harley-owcach, wg ogólnych norm. Podobnie - nie walisz karawanem na ścieżkę rowerową , bo ryzykujesz mandat. Podobnie - nie walisz na trasę konną karawanem ani rowerem. Ani pieszo. Nie chodzi o lepszość czy gorszość kopytek, ale o jakieś tam zasady.
Poza tym oczywiste chyba jest, iż na szlaki konne, jeśli już nas coś poszczuje, coby jednak wejść, nie wprowadzamy piesków. Jeśli nie kumamy, dlaczego, wracamy do początku zastanowień bertrand 236 czy ileś tam.
Jak to trudno z Polakami - jak jest szlak dla jeźdźców,czyli konny, to jest to szlak dla tych, którzy mają coś porośniętego sierścią między udami i koniec. ROTFL.
Ostatnio edytowane przez chris ; 25-05-2008 o 22:13 Powód: no musze edytować
W Boże Ciało bynajmniej nie galopowałam po Połoninie Wetlińskiej, bo plecak, strugi deszczu, zjawiskowa mgła mi to skutecznie uniemożliwiły. Ale ze szlaku nie wyrugowały mnie wspomniane czynniki, ale zastęp westowych konnych sunących szczytem w kierunku Chatki, i to nie w miejscu gdzie szlak konny przecina połoninę. Może nie wiem o jakiś nowych pomysłach dyrektora parku? Kowboje na swych rumakach znacznie uszkodzili nawierzchnię szlaku, przy współudziale warunków atmosferycznych owego dnia, czym z pewnością zaskoczyli drogowców...
"Wariat to członek jednoosobowej mniejszości"
Odpowiedź Chrisowi:
"Bym napisał bardziej dosadnie - jeśli powstały szlaki dla miłośników jazdy, nazwijmy ją, konnej, to super jest, i dla nikogo więcej. Jeśli są szlaki dla pieszych, to one są dla pieszych i koniec. Jeśli widzimy drogę bez zakazu wjazdu, to znaczy, że można nawet tym postamerykańskim karawanem, zważając na pieszych, nawet na konie, nie wspominając o rowerzystach i inszych harley-owcach, wg ogólnych norm."
Postamerykański karawan?? He, he! Dobre sobie. Chris co piłeś? Nie pij tego więcej.
"Podobnie - nie walisz karawanem na ścieżkę rowerową , bo ryzykujesz mandat. Podobnie - nie walisz na trasę konną karawanem ani rowerem. Ani pieszo. Nie chodzi o lepszość czy gorszość kopytekale o jakieś tam zasady."
Masz rację, jakieś tam. Ryzykuję i w najgorszym razie płacę. Zasada to zasada, a nie kwas. Łamiesz – płacisz.
"Poza tym oczywiste chyba jest, iż na szlaki konne, jeśli już nas coś poszczuje, coby jednak wejść, nie wprowadzamy piesków. Jeśli nie kumamy, dlaczego, wracamy do początku zastanowień bertrand 236 czy ileś tam."
Pieska nie mam. Do początku nie wrócę. Jeżeli mylą Ci się liczby, to powtarzam: Nie pij tego więcej.
"Jak to trudno z Polakami - jak jest szlak dla jeźdźców,czyli konny, to jest to szlak dla tych, którzy mają coś porośniętego sierścią między udami i koniec. ROTFL."
Nie przypominam sobie znajomości z Tobą w realu, więc między uda nie mogłeś mi zaglądnąć.
Z Polakami nie jest tak źle, jak czegoś nie rozumieją, to pytają. Czasem tylko odpowiedź nie jest najmądrzejsza ale nie wymagajmy od razu cudów.
Przecztaj sobie post powyżej. Ciekawe, czy ci co poza szlakiem końskim na Wetlińskiej zapłacą mandat. Myślę, że nie. Oni mają wejścia, bo są z tamtąd, a ja z Pyrlandii.....
Ostatnio edytowane przez bertrand236 ; 28-05-2008 o 00:26
bertrand236
[QUOTE=bertrand236;60998]Mogą nie uwierzyć że koń był taki szybki, że się spode mnie wysunął i popędził.
Jakie pytanie taka odpowiedź. Jak kto jeździ autem to wie dlaczego jest jezdnia i nie wolno po niej chodzić pieszym, odwrotnie, jak kto chodzi pieszo wie dlaczego nie mogą po chodniku smigać auta. Ja np klnę bez kręmpacji jak widzę "matkę z dzieckiem" czy inne takie na ścieżce rowerowej- analogicznie- jak ktoś jeździ konno ścieżką konną ma prawo nie spodziewać się pieszego.
Osobna sprawa, że zwierze ma wrodzony instynkt łażenia po wysokich pastwiskach więc część szlaków jest nieprzygotowana dla pieszych (nie koszona)- co sprawia dodatkowe zagrożenie dla ciekawskich wędrowców.
https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!
Bertrand 236, wyobraź sobie, że trafiasz na forum " Miłośników Parkingów". Sam się do nich jakoś tam zaliczasz. I czytasz pytanie usera: "A dlacego mła, jako nie-ynfalida, nie mogem parkofac na miejscach oznaczonych kopertom dla tak-ynfalidoff?" . Opowiedz sobie sam o swej reakcji :).
Poza tym koniarze chcieliby mieć szansę, mają ją, pobyć nieco sam na sam ze swymi szkapami i we własnym towarzychu na KONNYM szlaku, bez jakichś chromolonych piechurków, podobnie, jak PIESI chcą szlaków bez prywatnych koni, quadów, innych 4x4, bez motorów- sprężarek, etc. Takie to trudne?
Odpowiadając Dominie - jakoś przysłowie mi się przypomina: "Co wolno wojewodzie... ", itd.
Zakańczając z bertrand236 - hej, jakiś jedyny napój zachwalasz?. A może miałeś/masz jakiś problem i przestrzegasz mnie?
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)