Będąc przy zagrodzie, miałem okazję pogadać z przemiłym wąsatym kierowcą nadleśnikowego jeepa - wspominał coś o szkodach u właścicieli ziemi po której łażą, ale chyba raczej w kontekście przyszłości - żartowali my kiedy pierwsze pozwy, czy choćby żądania odszkodowania się pojawią.
A czy się pojawią?


Pójdą Janusz, pójdą...w szkodę