Jak najbardziej rozumiem, że koniki mają też swoich zwolenników. Kiedyś w dyskusji na ten temat zajmowałam podobne stanowisko , a niech sobie łażą, rolnictwa w Bieszczadach nie ma więc komu mają przeszkadzać?
Na mój zdrowy laicki rozum wyobraziłam sobie ,że powstanie coś na wzór stada hucułków BPN , ktoś z pojęciem będzie to jakoś utrzymywał w ryzach i w granicach swojego nadleśnictwa a tu.... wypuścić to było komu a teraz podejść do ogiera i go ,,namówić,, na wspólprace i żeby nie krył całej stawki klaczy to już odważnego brakuje.
Jesli stadko koników biegałoby sobie w liczbie kilku dobrych matek i jednego bardzo dobrego reproduktora to mamy całkiem fajną ,,hodowlę dzikich koni,,.
Ale do takich działań potrzebna jest elementarna wiedza na temat hodowli.

Stan dziki natomiast to już całkiem inna bajka, ale te konisie to raczej (jak już zostało tu na forum powiedziane ) do safari parku , bez człowieka nie dałyby sobie rady. Śmiem zaryzykować stwierdzenie ,że stado bez ludzkiej ingerencji nie przetrwałoby. Po kilku latach po lasach całych Bieszczadów , a z tego co wiem ,to inne nadleśnictwa nie przyklasnęły temu pomysłowi ,latało by kilka stad po dosłownie kilka sztuk, całkiem dzikich i na widok człowieka umykających , krzyżowałyby się między soba , potomstwo bez dolewu obcej krwi rodziłoby się coraz marniejsze . Zdaje się ,że właśnie z zubrami jest podobny problem ale tu jest prawdziwy problem utrzymania gatunku a nie widzimisię.

A,, szarpanki,,na poziomie na forach są fajne , coś się dzieje nie jest nudno
NO nie ?