Cytat Zamieszczone przez irek Zobacz posta
Może problem jest tylko w tym, że Niemcy mają swoich pilotów i nie korzystają z uslug lokalnych przewodników.
Na pewno nie wszyscy.
Właśnie w tej chwili mój kolega (przewodnik beskidzki z uprawnieniami na całe Beskidy) prowadzi po Bieszczadach grupę Holendrów.

Tyle że tak:
1. po pierwsze przewodnik musi perfect znać język (w tym wypadku angielski).
2. pełni jednocześnie rolę pilota i opiekuna grupy (kolega ma tu bonus, bo jest z zawodu lekarzem, a grupa turystów jest dość wiekowa, najstarsza uczestniczka ma podobno 77 lat).
3. grupa posiada własnego opiekuna, ale on pełni inne funkcje - opiekuje się uczestnikami na trasie dojazdu, rozwiązuje ich problemy, natomiast wszelkie sprawy "zewnętrzne" czyli ewentualne kontakty z władzami, zakupy biletów załatwia kolega.

Dwie osoby opieki - to standard dla grup przyjazdowych.

Kolega prowadzi taki obóz już trzeci raz i poprzednimi był zachwycony, nigdy nie miewał tak fajnych i zdyscyplinowanych grup.

Pozdrowienia

Basia