Też tak jest w Bieszczadach. Gościność, miła atmosfera, dobra kuchnia, pogaduchy itd. Mówiliśmy o grupach zorganizowanych, a to insza inszość. Takie kilmaciki o których piszesz są np. w Stanicy i ich restauracji w Polańczyku. A jakie tam są zupy i desery. Pace lizać. Fajna jest też Herbaciarnia Bies i Czady w Cisnej. Nawet Kelner zajmie się Tobą (nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Kelner nie był czrnym, spacionym, chumorzastym kocurem).


Odpowiedz z cytatem