Strona 4 z 7 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 31 do 40 z 113

Wątek: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar Rycho
    Na forum od
    02.2007
    Rodem z
    kotlina kłodzka
    Postów
    80

    Domyślnie Odp: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

    Zupełnie przypadkowo wywołałem poważną dyskusję.
    Moje dwa skrajne doświadczenia z przewodnikami to:
    Watykan polski przewodnik pracujący na miejscu, bardzo fajnie
    ze swadą opowiadał o Watykanie, spokojnie odpowiadał na wszystkie pytania
    np. czy nie ukradną baldachim /27 ton/
    i Kraków byliśmy z żoną w Kościele Mariackim /4 zł wstęp sic/ przystanęliśmy
    koło grupy dzieciaków chyba wycieczka szkolna , dzieciaki znudzone, coś tam podjadali, bładzili wzrokiem i nie bardzo słuchali właściwie byliśmy chyba jedynymi, których interesowało to co mówi przewodnik i nagle przerwał i w sposób obcesowy kazał na odejść bo wycieczka zapłaciła a my chcemy słuchać za friko, zamurowało nas , ale grzecznie odeszliśmy zgodnie ze stereotypem " krakowskiego centusia" / przepraszam prawdziwnych krakusów/ No coment

  2. #2
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2007
    Postów
    343

    Domyślnie Odp: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

    Cytat Zamieszczone przez Rycho Zobacz posta
    Watykan polski przewodnik pracujący na miejscu, bardzo fajnie
    ze swadą opowiadał o Watykanie, spokojnie odpowiadał na wszystkie pytania
    np. czy nie ukradną baldachim /27 ton/
    a wspominał, że Konfesja jest m.in. z przetopionych elementów Panteonu,
    skąd pszczoły na baldachimie
    i że jest wysokości nawy krakowskiego mariackiego właśnie? (-;

    Cytat Zamieszczone przez Rycho Zobacz posta
    w Kościele Mariackim /4 zł wstęp sic/ [...] nagle przerwał i w sposób obcesowy kazał na odejść bo wycieczka zapłaciła a my chcemy słuchać za friko
    Przykre.
    Nieco kłopotliwe bywa, jak się wchodzi z jedną grupą, a wychodzi z kilkoma,
    ale mozna sobie z tym poradzić, niektórzy wręcz to lubią
    (-;zwłaszcza, jak grupy 'dołączone' miały swoich pilotów/przewodników)
    ale reakcja bardzo nieestetyczna
    (Inna sprawa, że czasem indywidualni turyści zwyczajnie pytają, czy mogą posłuchać)

    Serdeczności,

    Kuba

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar dziabka1
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    warszawa
    Postów
    879

    Domyślnie Odp: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

    Odezwę się :)
    Tak naprawdę, to trudno powiedzieć, za co zostaliśmy na naszym pierwszym, wg nowych przepisów, egzaminie, oblani.
    Praktycznie wszyscy. Dwie osoby udupiono na teorii, jedną - może słusznie, bo na jedno pytanie nie odpowiedziała (ale było z mocno oddalonych i płynnych granic terenów uprawnień), ale za co drugą - oto pytanie.
    Na egzaminie praktyczny nie byłam (bo oblałam teorię i nie pozwolono mi jechać), ale słyszałam dosyć. Podchwytliwe pytania, czepianie się szczegółów, znanych tak naprawdę tylko "lokalsom" (np. wytyczenie dwa dni wcześniej nowego szlaku (rzecz działa się w 2001 roku, kiedy net nie był jeszcze aż tak rozpowszechniony), no i uczepienie się zgubienia znakowanego szlaku i zejście własnym wariantem do wskazanego celu. Doniesienia z egzaminu były dramatyczne, powrót pociągiem pełen parskań na złośliwość egzaminatorów. Niestety - z obecnych na tymże egzaminie do następnego półtora roku później przystąpiły dwie osoby.
    Ten nastęny egzamin był w większości pozytywny. I mam wrażenie, że przewodniczący komisji nie zdawał sobie sprawy, że "na sali" znajdują się osoby uczestniczące w poprzednim egzaminie (vide - ja), bo strasznie narzekał na żenujący poziom poprzedniego egzaminu eskapeboli warszawskich. Do tego następnego przystępowało sporo warszawskich eskapeboli, łódzcy, rzeszowiacy i jeden Kraków.

    No i ostatni egzamin - już po rozszerzeniu terenu na grupę Jaworzyny. Znów taka sama sytuacja - tyle, ze tym razem oblano CAŁĄ grupę i to już na teście. W tym egzaminie uczestniczyli także przewodnicy z SKG. Pytania teoretyczne roiły się przebiegiem szlaków, ale jeszcze żeby np po Bieszczadach - zazwyczaj były to szlaki z Pogórzy - Rożnowskiego, Ciężkowickiego, Strzyżowskiego... Nie pytania merytoryczne, ale właśnie przebiegi szlaków.

    Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem tej tendencji. Taka zdawalność i traktowanie ludzi na egzaminie powoduje, że człowiek się zniechęca i potrzebuje dużej determinacji, aby ponownie ten egzamin zdać. Czy to o to chodzi komisji? Aby było jak najwięcej przewodników "swoich"? Bo w sumie po co komu tacy eskapebole z Warszawy lub Lublina.

    Na jesieni organizujemy następny egzamin państwowy i naprawdę obawiam się tego, co tam się będzie działo. I na dodatek coraz trudniej jest znaleźć grupę osób chętną do zdawania - coraz bardziej mają takie nastawienie - po co mam wybulić kasę, stracić czas i nerwy i oblać? Ostatnio do Koła weszło osiemnaście osób - zdawać państwowe chce pięć. I jeszcze kilka osób z poprzedniego kursu.

    Nie wiem - może to o to chodzi. Coraz bardziej się o tym przekonuję, patrząc na to, co się dzieje.

    Z pewnym rozgoryczeniem

    madzia

  4. #4
    Bieszczadnik Awatar Piotr
    Na forum od
    09.2002
    Postów
    2,605

    Domyślnie Odp: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

    Cytat Zamieszczone przez dziabka1 Zobacz posta
    Podchwytliwe pytania, czepianie się szczegółów, znanych tak naprawdę tylko "lokalsom" (np. wytyczenie dwa dni wcześniej nowego szlaku (rzecz działa się w 2001 roku, kiedy net nie był jeszcze aż tak rozpowszechniony), no i uczepienie się zgubienia znakowanego szlaku i zejście własnym wariantem do wskazanego celu.
    Sorry za wtręta bo ja się nie wspinam (choć miałem chwilowy kaprys, może nawet i Kuba pamiętać, ale rozsądek wygrał):
    czy nie byłoby w przypadku SKPB rozsądniej aby zmniejszono obszar uprawnień? Studenci, którzy często zaczynają na kursie być może dopiero przygodę z górami i mieszkają poza terenem uprawnień mają w sumie ciężką sprawę - jakoś nie mogę tego ogarnąć myślami że w ciągu trwania kursu można opanować tak rozległy teren. W efekcie kucie na pamięć (po co?) i łut szczęścia - no akurat zgubienie szlaku to jest jakby podstawa, przewodnik, który gubi szlak to d..a nie przewodnik (oprócz skrajnych sytuacji) - zwłaszcza że ma/może oprowadzać tylko po szlakach. Wniosek jest taki że ci co szlak zgubili pewnie go po prostu nie znali. Dalej: to co to za przewodnik, który nie zna szlaku? (a opanować wszystkie nie sposób, zwłaszcza że każdy ma jakiś tam ulubiony rejon i w części terenów które obejmują uprawnienia nigdy już później się pewnie nie pojawi). Wniosek: za dużo szlaków do opanowania (a tu jeszcze teoria).
    To nie lepiej wprowadzić uprawnienia bardziej rozdrobnione - kto chce robi na sam BN (i tak spory obszar), inny na Bieszczady, jeszcze inny na Pogórze(a) - to czym jest bardziej zainteresowany. Łatwiej opanuje materiał, lepiej pozna dany teren. Z czasem dojdzie do wniosku że mu mało - to dorobi sobie kolejny rejon (kurs wtedy by nie trwał 1,5 roku).
    Może to i niemądre wnioski, jednak wydaje mi się a może nawet jestem pewien że opanować dobrze cały obecny rejon uprawnień (Beskidy Wschodnie) mogą/mogliby tylko nieliczni, prawdziwi maniacy chyba. Cała reszta i tak jeździ na ogół w najlepiej im pasujące/ulubione/poznane miejsca.
    Piotr
    Twoje Bieszczady - przewodnik po regionie
    Komańcza i okolice - serwis turystyczny

  5. #5
    Bieszczadnik Awatar dziabka1
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    warszawa
    Postów
    879

    Domyślnie Odp: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

    Lucynno.
    Niestety - nie mieszkając na miejscu bardzo ciężko jest orientować się znakomicie w sprawach lokalnych. Teraz może jest już łatwiej, bo istnieje internet, w którym praktycznie wszystkie informacje są zamieszczane i łatwiej być na bieżąco, ale kiedyś było dużo trudniej. Owszem - zgadzam się, że orientacja w sprawach lokalnych jest bardzo ważna w sprawach przewodnickich, ale kłóciłabym się, czy najważniejsza. Zresztą - można rozwinąć niezłą dyskusję, co w byciu przewodnikiem jest najważniejsze, ale nie czas i miejsce na to.
    Michałowski to jeden z naszych warszawskich eskapeboli, blacha dość wczesna, znany z wielu rzeczy. I nawet ceniony.
    Zgadzam się, ze przewodnictwo to kwestia charakteru, ale czy to akurat ma wpływ na zdanie egzaminu? To raczej wyjście do dyskusji filozoficznej - jak wyżej.

    Piotrze:
    to prawda, że teren uprawnień jest duży. To prawda, że w czasie kursu osobiście poznaje się zaledwie wycinek terenów nam przypisanych. Ale nie wydaje mi się, żeby rozdrobnienie było potrzebne. Potem, już po zdaniu, można się specjalizować w jakimś terenie. Ale ogólną wiedzę trzeba mieć na każdy teren. Powiem ci, że jak kończyłam kurs, to znałam Pogórza pobieżnie, ale znałam. Potem, w trakcie już "pracy", poznałam je dogłębniej. Poza tym, teren uprawnień jest nadawany odgórnie ) Zapewniam cię także, że przebiegu szlaków da się nauczyć na pamięć choćby i na potrzeby egzaminu.
    Natomiast co do szlaków i ich gubienia. Mnie uczono tak: przewodnik musi umieć sobie poradzić w każdych warunkach. Musi sobie poradzić w każdym terenie. Dlatego nie przywiązywano większego znaczenia do kurczowego przebiegu szlaków, ale do orientacji w terenie. Każdy, każdy potrafi szlak zgubić. I co? Przewodnik nauczony chodzenia tylko po szlaku - zgubi go i co zrobi? Usiądzie i zacznie płakać? Nie - przewodnik musi się odnaleźć i albo wrócić do szlaku (co oczywiście jest chwalebne dla panów z peteteku), albo tak poprowadzić grupe, alby było dobrze.

  6. #6
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2007
    Postów
    343

    Domyślnie Odp: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

    @ Dziabka

    To, że eskapeboli nie obchodzą szlaki nie powinno obiektywnie niestety
    obchodzić komisji na egzaminie na III.
    Do tego się mogli naturalnie zasadnie czepić.

    O szczegóły teoretycznych może jeszcze przy oakzji zapytam na priva.

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Do tej pory wyrwana ze snu potrafię wymienić gatunki wszystkich drzew, krzewów itd. rosnące na teenie moich uprawnień. Łącznie z egzotami.
    Serio? Z ręką na sercu?
    Nie, nie wymieniaj, powiedz tylko - chyba to nie problem - ile takowych jest.
    A co to egzoty?

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    potem po losowaniu pytań (...) szczyty w paśmie granicznym na terenie uprawnień, potem dokładny przebieg szlaku granicznego(...) Prawo wołoskie (...) wymienienie beskidzkich uzdrowisk.
    Były 3 pytania ustne? Jeśli nie - pamiętasz inne?
    Ile trwała cała odpowiedź?

    Czy i jakie były pytania z Pogórzy?

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Praktyczny to już formalność. Chyba trwał z 3 min. W górach zdałam egzamin praktyczny niechcący podnosząc gałąź blokującą szlak.
    Serio? I uważasz, że to był uczciwie przeprowadzony egzamin?

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Przewodnictwo to nie wkucie na pamięć mapy i "brewiarza"
    Zapewniam Cię, że tak się w SKPB nie uważa ((-;
    A 'brewiarz' na rewaszowski przewodnik - pierwszy raz słyszę u Ciebie.

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    Sorry za wtręta bo ja się nie wspinam (choć miałem chwilowy kaprys, może nawet i Kuba pamiętać,
    A jakże (-; i dalej namawiam.

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    czy nie byłoby w przypadku SKPB rozsądniej aby zmniejszono obszar uprawnień?
    Nie.
    Nie byłby to wówczas kurs państwowy (dopuszczający do egzaminu państwowego)
    - rozporządzenie wyznacza granice terenów uprawnień,
    są one zresztą podobne od paru dekad
    (podobnie jak i tradycyjne obszary zainteresowań SKPBetc.)
    Pewnym novum było wprowadzenie 'zazębiania' poszczególnych T.U.
    - w przypadku Bieszczadów i Niskiego etc. dodano pasmo Jaworzyny i Rożnowskie,
    co tu logiczne kulturowo i historycznie, a ogólnie przede wszystkim - praktyczne
    (-; no i to ponoć z inicjatywy własnie środowisk studenckich)

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    no akurat zgubienie szlaku to jest jakby podstawa, przewodnik, który gubi szlak to d..a nie przewodnik
    Tyle, zę to raczej wynika z naszego nonszalanckiego stosunku do szlaków.
    Eskapebole najchętniej (o ile można) nie chodzą szlakami (-;
    Natomiast na egzaminie - fakt - duży błąd.

    Ale zapewniam, że niezależnie od kursu (studencki lub nie)
    nie ma wielu kursantów czy nawet przewodników, którzy przeszliby w całości
    wszystkie znakowane szlaki i ścieżki na całym TU

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    To nie lepiej wprowadzić uprawnienia bardziej rozdrobnione
    Nie. Beskidy i tak mają lepiej niż np. Sudety (bez podziału).
    Jest wieluprzewodników mających i używających po kilka blach/TU/

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    opanować dobrze cały obecny rejon uprawnień (Beskidy Wschodnie) mogą/mogliby tylko nieliczni, prawdziwi maniacy chyba. Cała reszta i tak jeździ na ogół w najlepiej im pasujące/ulubione/poznane miejsca.
    Kurs i egzamin to 'dolna granica'.
    Potem dopiero człek zaczyna 'stawać się' przewodnikiem,
    jednocześnie ciągle się ucząc, ale i zwykle specjalizując.

    Studenci spoza TU naturaleni maja trudno,
    ale są za to zwykle bardziej 'na bieżąco' z historią, przyrodą, generalnei uczeniem się,
    zwykle tez maja już solidne doswiadczenia górskie,
    no i kursy SKP* to m.in. paredziesiąt forsownych dni w terenie.

    Przez dekady egzaminy panstwowe, pttkowskie i znów państwowe
    nie były problemem dla posiadaczy trójkątnych blach.
    Sytuacja w Rzewszowie (inna nizwczesniej, inna niż np. w Katowicch)
    - nieco mnie tedy dziwi.

    Serdeczności,

    Kuba

  7. #7
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

    Cytat Zamieszczone przez Rycho Zobacz posta
    Zupełnie przypadkowo wywołałem poważną dyskusję.
    Moje dwa skrajne doświadczenia z przewodnikami to:
    Watykan polski przewodnik pracujący na miejscu, bardzo fajnie
    ze swadą opowiadał o Watykanie, spokojnie odpowiadał na wszystkie pytania
    np. czy nie ukradną baldachim /27 ton/
    i Kraków byliśmy z żoną w Kościele Mariackim /4 zł wstęp sic/ przystanęliśmy
    koło grupy dzieciaków chyba wycieczka szkolna , dzieciaki znudzone, coś tam podjadali, bładzili wzrokiem i nie bardzo słuchali właściwie byliśmy chyba jedynymi, których interesowało to co mówi przewodnik i nagle przerwał i w sposób obcesowy kazał na odejść bo wycieczka zapłaciła a my chcemy słuchać za friko, zamurowało nas , ale grzecznie odeszliśmy zgodnie ze stereotypem " krakowskiego centusia" / przepraszam prawdziwnych krakusów/ No coment
    Temat okazał się atrakcyjny przede wszystkim dla przewodników. Nie wiem jak mam odnieść się do Twoich wątpliwości nie wywołując lawiny zarzutów pod moim adresem.
    Przyłączanie się obcych osób do grup zorganizowanych to właściwie decyzja każdorazowo indywidualna przewodnika, a przede wszyskim grupy, która zapłaciła za usługę. W większości organizatorzy zwracają nam uwagę, że wśród nich są osoby obce. Kilkakrotnie grupa ostro zareagowała w stosunku do intruzów ale było w czasie imprez integracyjnych.
    Osobiście nie lubię, gdy podłączają się do oprowadzanych przeze mnie gości obce grupy. Uważam to za nadużycie. Takie sytuacje bywają na zaporze solińskiej. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, gdy ktoś podchodzi do mnie i prosi o informację czy o możliwość posłuchania. Oczywiście jak grupa wyrazi na to zgodę to staram się traktować wszystkich jednakowo. Udzielanie informacji zaś uważam za swój przewodnicki obowiązek.

  8. #8
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

    Dziabka to jest egzamin państwowy. Miałam to szczęście, że opiekunem kursu był Staszek Sieradzki i wśród kursantów byli ludzie od lat wędrujący po górach m.in. pan Wojciech Krukar, parkowcy. Poziom był wysoki, tak naprawdę dokształcaliśmy się nawzajem. Do tej pory wyrwana ze snu potrafię wymienić gatunki wszystkich drzew, krzewów itd. rosnące na teenie moich uprawnień. Łącznie z egzotami. Egzamin to było podsumowanie naszych życiowych pasji. Podpadłam egzaminatorom od razu. Test w 3 min, potem po losowaniu pytań parsknełam śmiechem i stwierdzilam, że to przedszkole, a nie egzamin państwowy. Wierz mi. Miałam prawdziwy egzamin, dziesiątki pytań dodatkowych, do pierwszego błędu. Skołowana wymieniałam składowe pasma granicznego, następnie wszystkie szczyty w paśmie granicznym na terenie uprawnień, potem dokładny przebieg szlaku granicznego. W stresie pomyliłam się i z Rawki poprowadziłam szlak na Hudów Wierszek. Błąd. Prawo wołoskie walnełam się i pomyliłam wielkość łanów. Trzecie to już było wymienienie beskidzkich uzdrowisk. Komisja zachowała się wobec mnie ok. Wtedy znaliśmy jeszcze oceny cząstkowe, dostałam 4 i 5. Po egzaminie koledzy stwierdzili iż mają nowego Michałowskiego. Do dziś nie wiem o co im chodziło. Praktyczny to już formalność. Chyba trwał z 3 min. W górach zdałam egzamin praktyczny niechcący podnosząc gałąź blokującą szlak. Już jako neofita zostałam pięknie przywitana przez kolegów egzaminatorów w gronie przewodników. Z perspektywy lat wiem jedno. Zachowali się wobec mnie uczciwie. Przewodnictwo to też kwestia charakteru. Zostałam ukarana za pychę. Staszek Sieradzki organizował jeszcze dwa kursy. Jego wszyscy kursanci dali egzamin.
    Kwestia wiedzy o sprawach lokalnych. To wg mnie podstawa. Przewodnictwo to nie wkucie na pamięć mapy i "brewiarza" tak przewodnicy nazywają przewodnik Rewasza ale dogłębna znajomość regionu.
    Ostatnio edytowane przez lucyna ; 29-06-2007 o 14:35

  9. #9
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

    Przewodnik tylko w wyjątkowych warunkach może zgubić szlak. Na pewno nie może z niego zboczyć tylko dlatego, że nie zna jego przebiegu. Jak można poprowadzić grupę nie znając praktycznie szlaku? Za to nam płacą i to sporo. Byliśmy szkoleni w tym zakresie. Prawie na każdej wycieczce prowadzący przewodnik gubił szlak. Musieliśmy zawsze odnaleźć oznakowanie i przedyskutować dlaczego tak stało sie, uzasadnić taki, a nie inny sposób oznakowania.
    Nasz świętej pamięci kolega-nestor pan Ignacy Zatwardnicki zawsze mi powtarzał Lucynko topografię to ty masz mieć w nogach.

  10. #10
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Uprawnienia przewodników - Karpaty Wschodnie

    @ Kuba odpowiedz mi proszę na jedno pytanie co wnoszą Twoje posty do naszej dyskusji. Jakieś istotne spostrzeżenia, informacje? Z całym szacunkiem zaczynamy off topic.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Jesienne Karpaty Wschodnie.
    Przez coshoo w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 49
    Ostatni post / autor: 11-01-2016, 11:06
  2. Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
    Przez coshoo w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 53
    Ostatni post / autor: 07-01-2012, 11:25
  3. Październikowe Karpaty Wschodnie
    Przez krzychuprorok w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 06-11-2011, 22:43
  4. Karpaty Wschodnie
    Przez coshoo w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 23-07-2011, 02:48
  5. Karpaty Wschodnie Pokaz Slajdów
    Przez karpatika w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 28-02-2007, 00:57

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •