A co wnosi do dyskusji Twoje chwalenie się uzyskanymi na egzaminie wynikami i to, że zachwyciłaś sobą całą komisję ?
@Piotr
Tak jak pisał Kuba - obszar uprawnień jest nam niejako "narzucany odgórnie".
Ze trzy lata temu dodatkowo rozszerzono go o rejon z grubsza biorąc aż po Dunajec (jeśli chodzi o Beskidy Wschodnie).
Zresztą prywatnie nie sądzę, aby potrzebne było ograniczanie obszaru tego rejonu.
Już wcześniej w tym wątku pisałam - przewodnik (moim skromnym zdaniem) jest przewodnikiem po to, aby dać sobie radę w każdych warunkach - również np. w Gorganach, lub w Połoninach Hryniawskich.
Nie polega to (znów moim skromnym zdaniem) na pamięciowym opanowaniu wszystkich szlaków w rejonie (chociaż naturalnie ogólnie trzeba je znać).
Można je "wykuć" na egzamin i co z tego ?
Po dwóch tygodniach się je zapomni, a przecież to chyba nie o to chodzi.
Koła studenckie z reguły bardzo mało przykładają wagę do pamięciowej nauki szlaków, a więcej do dawania sobie rady w terenie bez szlaków.
Oczywiście są tu różnice pomiędzy poszczególnymi kołami, wynikające z różnic w terenie.
Ja np. egzaminując kursantów z Beskidów Zachodnich wymagam aby w miarę możliwości prowadzili grupę drogą. To wynika ze specyfiki Beskidu Śląskiego i Żywieckiego, gdzie drogi są prawie wszędzie.
Jeśli kursant na egzaminie wewnętrznym prowadził mnie krzalem 15 m w bok od drogi (bywało tak) - to zwracałam mu uwagę, a jeśli się po chwili nie poprawił - to oblał.
Nasz egzamin wewnętrzny polega zawsze na przejściu zadanej trasy bez szlaku i bez mapy. O ile wiem to w innych kołach bywa inaczej, bo wolno mieć mapę.
Ale przy tym przejściu bez szlaku i mapy wymagamy jednocześnie prowadzenia logicznego i sensownego.
No ale ja nie jestem w państwowej komisji egzaminacyjnej
Przy czym - w komisji katowickiej ostatnio były na egzaminie praktycznym krótkie przejścia bez szlaku. Egzaminowali przewodnicy studenccy, którzy są w tej komisji.
I jeszcze piszesz:
Jeśli o mnie chodzi - nie mam w ogóle miejsc takich, które staram się znać bardzo, ale to bardzo dokładnie i specjalizować się tylko w nich.
Nie ma zdecydowanie takich miejsc o których wiem wszystko.
A mam uprawnienia na cale polskie Beskidy (wschodnie i zachodnie), poza tym interesują się szczególnie górami Słowacji (napisałam parę przewodników po tych górach).
Pisząc coś - podpieram się różnymi źródłami, czasem bibliografia liczy kilkadziesiąt pozycji.
Jak prowadzę wycieczkę w jakiś konkretny rejon zawsze się do tego szczególnie przygotowuję.
Jest takie powiedzenie (nie wiem czy już ktoś nie zacytował):
-przewodnik powinien umieć wszystko o czymś i coś o wszystkim.
I to generalnie załatwia sprawę.
Ale nikt z nas nie umie wszystkiego - nawet Kuba nie umie wszystkiego o atrybutach świętych.
Pozdrowienia
Basia




Odpowiedz z cytatem