Jest w Wetlinie Jadłodajnia Smak. A w środku - raj dla tych, którzy z sentymentem wspominają PRL. Różnica tylko taka, że panie miłe, a na pytanie "Czy jest...?" dotyczące pozycji w jadłospisie, w większości usłyszeć można, że jest!
PRL-owe, iście muzelane jest za to wyposażenie wnętrza:
Małe, kwadratowe stoliki ustawione w "karo" i przykryte ceratą. Na ścianie - olejna lamperia. Krzeseł ze skaju. o metalowych, aluminiowych nogach - przynajmniej trzy różne rodzaje. Aluminiowe sztućce, talerze z napisem "gs", i grube okrągłe kubki bez uszek, takie co to można wkladać jeden w drugi.
A w jadłospisie - naleśniki, ogórkowa, ruskie pierogi i kompot! Prawdziwy kompot!
Poczułam się jak na koloniach.
Jest prawie południe, upał. Wiatr wydyma firankę w oknie, mucha bzyczy i postukuje w szybkę, a my siedzimy, odprężeni, i jemy naleśniki z serem i jagodami. Wchodzi trzech studentów, składają po kolei zamówienia przy okienku. Jeden z nich, z entuzjazmem w głosie:
"A dla mnie żurek z jajkiem. Tylko żeby był taki z a j e b i ś c i e gorący!".
Napluliśmy sobie twarogiem do kompotu... :)
Szaszka
PS. Mam nadzieje, że nie zmienią wystroju wnętrza. Ani talerzy...


Odpowiedz z cytatem