Już myślałem, że wszystko tutaj na Forum powiedziano o "butach na Bieszczady", ale jakoś nie mogę przejść obojętnie obok postu don Enrico. No zlituj się... nie wypisujmy tutaj w jakich to butach można chodzić lub się chodziło po "takich to sobie Bieszczadach". Te góry też wymagają szacunku ze strony turysty! Tym co się udało ze zdrowiem przejść w BHP-owcach to niech się z tego cieszą, ale niech innym nie mówią o tym, zwłaszcza w poradach. To nadaje się na pogawędkę przy piwie i przy ognisku. Za chwilę ktoś napisze, że wszedł na Chryszczatą w japonkach, opisze jak skakał w kaloszach po skałach, albo jak w PPG-ach weszła na Rawki (tutaj się zapewne nie pochwali, chyba tylko jak helikopterem ją zabierali!). Litości dla tych co to będą czytać i zastanawiać się co kupić.
Bieszczady to tylko z pozoru są łatwe i nie można ich lekceważyć! Często, w okresie mocno bezdeszczowym, szlak jest suchy, ale trafiają się odcinki błotniste. Są przecież korzenie, wystające kamienie, nierówności i skruszona skała a na jesieni opadłe liście skrywające to wszystko. Nie wspominam o załamaniach pogody i jak szybko wtedy potrafią zmieniać się strumyki. Nie wspomnę o najtrudniejszym... o schodzeniu z górki.
Moja rada dla kupującego. W Bieszczady należy zabierać wysokie usztywnione w kostce buty, z wzmocnionym noskiem, pełnym i zszytym językiem, z małą ilością szycia, wskazana dopasowująca się gąbka przy pierwszym zakładaniu, mocnymi sznurówkami i predatorami na błoto (samoczyczszczące się) i antypoślizgowe. Dobrze je wcześniej uodpornić na wodę z wierzchu a skarpety z coolmaxu.
W necie jest sporo opisu, ale i tak trzeba to wszystko później dotknąć, założyć (dobrze poschodzić w dół i dobrać większe buty niż te co zazwyczaj się nosi na co dzień... nie bolą później paluchy te największe a zwłaszcza paznokcie na nich). I nie oszczędzać, jeśli można, wszak to najważniejsze narzędzie turysty.


Odpowiedz z cytatem
