Mogę ostrożnie pochwalić firmę Lafuma i butki model Marron Kangaroo. Co prawda wcześniej nic o nim nie słyszałem, ale trafiłem na wyprzedaż dużych rozmiarów i - niewiele sie namyślając - nabyłem rzeczone w dość niecodziennym rozmiarze 47 i 1/3 za 199 zł. Nie mam stóp jak yeti, więc pierwsza informacja - numeracja Lafumy jest sporo zawyżona :)
Buty bez membrany, wysokie za kostkę, bardzo lekkie, sznurowanie dwufazowe. Co prawda przy sztucznym sklepowym świetle byłem przekonany, że kupuję trepki w kolorze ciemnozielonym, ale po rozpakowaniu w domu okazało sie, że w naturalnym świetle rzeczone są ciemnobrązowe. Ale nie bądźmy rasistami![]()
Na razie przetestowałem je na lajtowych skałkach (Karkonosze i Tatry Słowackie) przy słonecznej pogodzie i jestem w 100 proc. zadowolony z zakupu. Oprócz wygody, odczuwalnej lekkości i dobrego trzymania stopy na uwagę zasługuje mega stabilny wibram pozwalający pewnie stąpać (czy to stok o sporym nachyleniu, czy to mokre kamienie) oraz solidna gumowa otoczka czubka buta, radząca sobie nieźle z ostrymi krawędziami skał.
Tak teraz czytam te swoje wypociny i aż mi głupio, że tak offtopuję, bo z bieszczadzkim obuwiem mają one niewiele wspólnego. Ale obiecuję, że jak przetestuję Lafumy w Biesach, to też wrażenia opiszę :)
PS. Offtop nr 2 - nie polecam bawełnianych spodni trekkingowych tejże firmy. Po dwukrotnym użyciu odbarwiły się w miejscach narażonych na przepocenie. Mam teraz portki khaki w śliczne białe plamy. A przecież rzucilem palenie, więc mój pot nie jest już tak toksyczny :/


Odpowiedz z cytatem
