Cytat Zamieszczone przez Dudzio Zobacz posta
Niedługo ruszam w Bieszczady, ale na dobrą sprawę nie mam odpowiednich butów. Nie jestem żadnym profesjonalistą, w górach będę pewnie max dwa tygodnie w roku (nie w zimę). Odwiedzę raczej tylko popularne i nietrudne szlaki. Jestem studentem, mam też inne pasje na które wolę swoje dorabiane gdzieś na boku pieniążki przeznaczać, dlatego kwotą zaporową jest dla mnie 200zł.
Wiem, że zaraz pojawią się wpisy "nie opłaca się kupować tak tanich butów bo się zaraz rozlecą", "buty w tej cenie to chłam" itd. itp. ale co poradzę na to, że po prostu nie mogę wydać na to więcej? Mam siedzieć w mieście, bo nie stać mnie na buty za 1000 złotych? Nie sądzę, bym potrzebował do swoich zastosowań tak zaawansowanego obuwia ani potrafił docenić jego jakość.
Cytat Zamieszczone przez Recon1 Zobacz posta
Czyli można... da się!... czekam jeszcze na wyznania japonkowiczów, kaloszków, ślubno-glanowców, czułenkowiczki, bose stopy. Mający dylematy jakie buty mają kupić dowiedzą się, że można w Bieszczadach wejść wszędzie z... każdego buta.
Cytat Zamieszczone przez Recon1 Zobacz posta
Nie piszę tego tak sobie, sporo głupoty już widziałem w Bieszczadach ze strony turystów. Opisałem kiedyś na Forum (...)Tej pani nikt nie uświadomił a może ktoś powiedział, że w klapkach wszedł na Chryszczatą więc co to dojść nad Jeziorka Duszatyńskie, przecież to blisko więc po co brać coś więcej. Dzieci z mamą przeżyły wakacyjną przygodę... prawda?
Gdy pytałem się dziewczyny ze złamaną nogą na zejściu z Rawek, dlaczego poszła w góry w PPG-ach? z głupoty... nie zdawałam sobie sprawy... miała natomiast atrakcję lotu helikopterem.
Hardcorowi turyści później się mają czym pochwalić. Ja sam zapewne też bym wszedł na każdy szczyt w Bieszczadach w japonkach tylko po co? I czy to dodałoby mi splendoru? Hardcorowcom polecam Bieg Rzeźnika (ten wydłużony).
Cytat Zamieszczone przez Recon1 Zobacz posta
Pada pytanie "jakie buty kupić w Bieszczady" i od razu jak to u Polaków w zwyczaju...ble ble o klapkach, a o BHP-owcach, a i nawet ukraińscy jagodziarze się pojawiają, co wszelkie rady skwitowaliby śmiechem do łez.
Więc na następne pytanie tutaj o buty na Bieszczady może od razu dajmy gotową odpowiedź, złotą myśl buby "niech każdy chodzi w czym mu wygodnie". Ale czy takiej odpowiedzi oczekiwał pytający??? Czy pytający oczekiwał filozofii życiowej? Czy pytający oczekiwał odpowiedzi w czym to ludzie nie chodzą i w czym można wejść na szczyt? A przy okazji jeszcze przeczyta o mieszaniu w głowach przez firmy, które pracują nad ulepszaniem np. butów.
Pytający zadał pytanie w wierze, że ktoś mu tutaj podpowie by mógł poszerzyć swoją wiedzę gdy będzie kupował buty w Bieszczady. (...)jeśli ktoś już pisze tfu radzi innemu, jakie ma buty kupić w Bieszczady, to niech to uzasadni dlaczego BHP-owce tak mu się sprawdziły, czemu w klapkach fajnie się wchodzi i schodzi w Bieszczadach. Może z tych rad pytający skorzysta i zastosuje się też do złotej myśli buby. Ale ten wybór niech będzie poparty doświadczeniem. Bo gdy będzie już miał wiedzę to sam wybierze czy chce być jak ukraiński jagodziarz czy człapiącym w japonkach lub szpanującym tokarzem. Zastanowi się też nad samooczyszczającym się predatorem. Nie krzyknie wtedy w sklepie "
O matko! Co to za cudo???" Najwyżej z tego zrezygnuje bo to dla niego będzie zbędny zbytek. I jeśli obije sobie palce, skręci stopę, spadnie gdzieś w poślizgu to będzie miał do siebie problem a jeśli będzie się czuł w tym OK to będzie tym "szczęśliwy idąc jesienią w góry w klapkach". Ale dokona wyboru po wysłuchaniu tutaj rad(!) a nie filozofii!
Dobrze się wyraziłem czy jednak popłyną jeszcze jakieś filozofie życiowe na temat jakie to można mieć buty w Bieszczady?
Jeszcze ja! Jeszcze ja! Ja chcę pofilozofować! Taaaaak mi tęskno za Bieszczadami, że gotowa jestem szukać z nostalgią resztek górskiego błota w moich butach bezpredatorowych (tzn ja jestem ich predatorem i je oczyszczam czasami). Po pierwsze Reconie - filozofujesz tu jak wszyscy pozostali więc skąd ten ton pouczający? Ty twierdzisz, że najlepsze dla Dudzia będą takie buty jak opisałeś, inni uważają inaczej. Niech więc Dudzio sam wybierze - czy zrezygnuje z wyjazdu w Bieszczady i będzie następne 5 lat odkładał na super buty, które będzie użytkował "pewnie max dwa tygodnie w roku (nie w zimę). Odwiedzę raczej tylko popularne i nietrudne szlaki." czy też przejrzy swój zapas butów albo kupi takie tańsze tu polecane i pojedzie w Bieszczady. Z tego co napisał Dudzio nie będzie chaszczował ciemną i deszczową nocą po błotnistych jarach tylko będzie szedł wytyczonymi szlakami przy sprzyjającej ku temu pogodzie. Moim bardzo skromnym zdaniem - nie są mu potrzebne jakieś super buty. Da radę i będzie miał przyjemność z wędrówki w zwykłych wygodnych tanich butach. Nie wiem jak to bardziej uzasadnić. Może po prostu nie wymyślaniem na siłę uzasadnienia do rzeczy oczywistej. Dudzio nie pisze nic o tym czy ma jakieś trudności z poruszaniem albo utrzymaniem równowagi więc myślę, że po kamykach i korzeniach oraz pod górkę i z górki potrafi chodzić. Nie wiem czy to ja jakaś mało łamliwa jestem ale jeszcze żadne skręcenie mi się nie przydarzyło a w różnych bucikach zdarzało mi się chodzić i "ślizgiem" z góry schodzić też. I powiem Ci Reconie, że uwielbiam jak ktoś mnie poucza na szlaku odnośnie ubioru, butów itp. Warto dla tych pouczeń chodzić ubranym i obutym "nieodpowiednio".
A odnośnie różnych przypowiastek o butach to muszę stwierdzić, że nawet wygodne sprawdzone buty czasami zawodzą. Zdarzyło się, że po pierwszym dniu chodzenia "odbiłam" sobie obie pięty. Nie wiem czy przez złe skarpetki czy przez tempo (rekonesans trasy do Biegu Rzeźnika to był). Po pierwszym dniu tylko bolało ale po drugi były już pęcherze i okropny ból przy stawianiu stóp. Dało radę chodzić tylko na palcach. No i na tych paluszkach przeszłam jeszcze w trzy dni kawał Bieszczadów (fakt - zostawałam ciągle w tyle ale tempo tabliczkowe zachowałam). Trzeba było tylko trochę bardziej uważać, gdzie się stawia nogi i muszę przyznać, że kolana trochę później mnie bolały (zwłaszcza zejścia dawały w kość) ale po tym doświadczeniu stwierdzam, że pewnie nawet w wysokich szpilkach można w sprzyjających okolicznościach po Bieszczadach chodzić.

Dudzio - jakiekolwiek buty mieć będziesz dasz radę. Może te dwa tygodnie to dopiero początek Twoich wędrówek. Uważam, że każdy powinien zaczynać od zwykłych, tanich - nawet mało wygodnych butów i sam stwierdzić co mu jest niezbędne w butach żeby był zadowolony. Powiem więcej - moim zdaniem każdy zaczynający przygodę z górami powinien zaczynać bez tych wszystkich bajerów udogadniajacych wędrówkę. Będzie wtedy wiedział, że woda jest mokra, kamienie bywają śliskie, korzenie twarde, błoto jest trudne do pozbycia a szlaki i bezszlaki bywają różne.
No to Dudzio - pięknego wędrowania życzę!