Pierwszy raz jak jechałem w Bieszczady około 1970 r. we wrześniu miałem pionierki i wziąłem gumowce, wszyscy mi ich, tych gumowców zazdrościli.
W ubiegłym roku w listopadzie też wziąłem gumowce ale nie były potrzebne, nie padało, wystarczyły kamaszki usztywniające kostkę. A gumofilce w Bieszczady zdecydowanie odradzam; na pewno nie są nieprzemakalne, tak jak gumowce.


Odpowiedz z cytatem