ale w tych butach roboczych za 50 zł. może być wygodniej chodzić po Bieszczadach niż w goreteksowych Meindlach za 1000 zł.
Owszem, da się, szlakiem, to łatwy szlak. aczkolwiek nie polecam, lepsze sandały trekingowe.Za chwilę ktoś napisze, że wszedł na Chryszczatą w japonkach
a właśnie, zapomniałem; na słotę, bieszczadzkie błoto, kalosze, po naszemu cholewiaki, są bardzo dobrym rozwiązaniem. wielu znajomych leśników ich używa, no i paru forumowiczów.opisze jak skakał w kaloszach po skałach
tekst jak z reklamy Meindli. jeśli ktoś chaszczuje, to i owszem, takie buty będą dobre (chociaż i te robocze dadzą radę), ale dla kogoś, kto chodzi grzecznie po bieszczadzkich szlakach, to według mnie zbędny wydatek.Moja rada dla kupującego. W Bieszczady należy zabierać wysokie usztywnione w kostce buty, z wzmocnionym noskiem, pełnym i zszytym językiem, z małą ilością szycia, wskazana dopasowująca się gąbka przy pierwszym zakładaniu,



Odpowiedz z cytatem