Pada pytanie "jakie buty kupić w Bieszczady" i od razu jak to u Polaków w zwyczaju...ble ble o klapkach, a o BHP-owcach, a i nawet ukraińscy jagodziarze się pojawiają, co wszelkie rady skwitowaliby śmiechem do łez.
Więc na następne pytanie tutaj o buty na Bieszczady może od razu dajmy gotową odpowiedź, złotą myśl buby "niech każdy chodzi w czym mu wygodnie". Ale czy takiej odpowiedzi oczekiwał pytający??? Czy pytający oczekiwał filozofii życiowej? Czy pytający oczekiwał odpowiedzi w czym to ludzie nie chodzą i w czym można wejść na szczyt? A przy okazji jeszcze przeczyta o mieszaniu w głowach przez firmy, które pracują nad ulepszaniem np. butów.
Pytający zadał pytanie w wierze, że ktoś mu tutaj podpowie by mógł poszerzyć swoją wiedzę gdy będzie kupował buty w Bieszczady. Kupi polecone albo sam coś wybierze w sklepie, kiedyś później sam nabierze doświadczenia i wyrobi sobie swoje kryteria, którymi będzie się kierował podczas następnych zakupów lub nawet sam będzie innym doradzał. Teraz zadał pytanie i jakie dostał odpowiedzi? Takich oczekiwał?
Mi przy zakupach pierwszych butów w Bieszczady nikt nie doradzał bo nie miał kto. Kupiłem więc adidasy, takie podwyższone "trochę w góry". Pierwszy dzień szedłem z plecakiem i namiotem i wszelakim prowiantem z Komańczy do Duszatyna. Po południu zaczęło lać więc tam była moja pierwsza noc. Lało aż do rana. Później ruszyłem na Chryszczatą. Po ścieżce lała się woda, było straszliwie parno, ślisko i straszliwie błotnisto. Zaczynałem rozumieć, że buty w Bieszczady mam do d..y. Na następny rok kupiłem alpinusy, chodziłem aż się podeszwy zdarły na wylot. Zostawiłem je w Ustrzykach Górnych. Nauczyły mnie by patrzeć na predatory. Trochę poczytałem, miałem też już spore doświadczenie, czego mam wymagać od butów w Bieszczady. Teraz mam dwa Meindle za kostkę i do kostki. I to jest mój wybór dokonany przez doświadczenie i przez wiedzę. I niech zaciera ręce firma Meindl, że namieszała mi w głowie, ale ja im dziękuję za to, bo wreszcie nie myślę o butach. Są takie jakie powinny być. Dla mnie!!! Dla innego wystarczy PePeG, trampek, japonki, BHP-owiec, sandał (chociaż ja też je mam do chodzenia) lub kalosz! Ale jeśli ktoś już pisze tfu radzi innemu, jakie ma buty kupić w Bieszczady, to niech to uzasadni dlaczego BHP-owce tak mu się sprawdziły, czemu w klapkach fajnie się wchodzi i schodzi w Bieszczadach. Może z tych rad pytający skorzysta i zastosuje się też do złotej myśli buby. Ale ten wybór niech będzie poparty doświadczeniem. Bo gdy będzie już miał wiedzę to sam wybierze czy chce być jak ukraiński jagodziarz czy człapiącym w japonkach lub szpanującym tokarzem. Zastanowi się też nad samooczyszczającym się predatorem. Nie krzyknie wtedy w sklepie "O matko! Co to za cudo???" Najwyżej z tego zrezygnuje bo to dla niego będzie zbędny zbytek. I jeśli obije sobie palce, skręci stopę, spadnie gdzieś w poślizgu to będzie miał do siebie problem a jeśli będzie się czuł w tym OK to będzie tym "szczęśliwy idąc jesienią w góry w klapkach". Ale dokona wyboru po wysłuchaniu tutaj rad(!) a nie filozofii!
Dobrze się wyraziłem czy jednak popłyną jeszcze jakieś filozofie życiowe na temat jakie to można mieć buty w Bieszczady?


Odpowiedz z cytatem