Z ochraniaczmi[stuptuty] jest podobnie jak z butami-czy to będą Bieszczady latem czy zimą dobrze by było mieć dwie pary.
Na lato lekkie w miarę krótkie -zadaniem ich będzie przede wszyskiem ochrona wnętrza buta przed pobieraniem wszelkich kamyków,gałązek,traw,-protektor buta bardzo ładnie nam to wszystko wrzuca do środka.
Następnie ochrona przed mokrymi trawami[rano], natomiast w czasie deszczu umożliwienie spływanie wody na zewnątrz a nie do środka buta.
I to wszystko-czyli powinien być nieprzemakalny i tutaj jest pewien dyskomfort gdyż materiały oddychajace w lato praktycznie nie pracują co niestety czuć przy dłuższych modelach[pod kalano]-spodnie są mokre nawet gdy nie pada.Noszę więc krótkie tuż za kostkę -przy spełnieniu wyżej podanych uwarunkowań.
Zima stawia podobne wymagania ,ale zdecydowanie cięższe.Długość do kolana,z dobrego oddychającego materiału,dobrej klasy suwak,listwa kryjąca,[teraz dużo modeli ma suwak z przodu co jest bardzo wygodne ale mniej praktyczne]koniecznie haczyk z przodu [zaczepiamy o sznurówki],linka pod butem albo stalowa albo z kevlaru-żadne taśmy.Oczywiście na górze ściągacz z blokerem.I w tych warunkach oraz jesienią[taką prawdziwą kiedy buty się wyciąga rękoma] nosze stuptuty Jacka Wolfskina.
Lucyna-takie są moje osobiste doświadczenia.Nie czuję się kompetentny aby komuś coś autorytatywnie polecać ,ale miałem w ręku tzn. na nogach modele: Milo i Yeti i to jest coś co można kupić za nieduże pieniądze i tu stosunek cena/jakość jest bardzo korzystny.Z markowych rzeczy bardzo dobre wrażenie robią J.W.Berghaus,Mammut względnie tanie są Salewy z Gore.
Pozdrawiam.