Zgadzam się.
Wszelkie teorie odnośnie butów padają w zależności od tego, kto nosi i jak nosi. Wyszukanie właściwego obuwia dla siebie jest jednak swoistym wyczynem. Przynajmniej wtedy, gdy nie stać nas np na kilka par dobieranych do różnych warunków, tak jak to czyni Browar. Czyli - trzeba zastanowić się, czy kupujemy niezniszczalne skórzane buciory do impregnowania własnorącz, tak odporne, że po wielu latach będziemy szukali firmy wymieniającej Wibram, złościli, że takiej nie ma albo jest na końcu świata. Czy też kupimy 3-4 sezonowy model lekki, goretexowy i wygodny do łażenia wiosenką i w lecie. Czy chcemy w tych butach łoić Tatry czy raczej góry kapuściane. A może preferujemy wycieczki za miasto przez cały rok, a góry odwiedzamy raz do roku i prędzej potrzeba czegoś lekuśkiego, nieledwie szmacianego, a nie buciorów jak stemple? Do autorki tego wątku: właśnie zaczynasz swą wielką przygodę z butami. Jest to droga najeżona odpadającymi podeszwami, pękającymi szwami, bąblami i mięsistymi odarciami stóp. Nieobca stanie się Tobie [pomarańczowa skórka na podeszwach (zwana słusznie mózgostopiem), zapach jak z Bakutilu, wredny nagniotek odrastający niczym perz w najbardziej wrażliwym i bolesnym miejscu stopy. Jeśli któraś z tych rzeczy Ciebie ominie, a lepiej, jeżeli będzie to mniej niż połowa z tych przypadłości łazików górskich, to znak, że chyba Twoje buty zbliżyły się do ideału. Nie zapomnij nam o tym powiedzieć zapisując starannie nazwę modelu:P
Dobrych butów na szlaku,
Derty



Odpowiedz z cytatem