A wiecie? coś sobie obiecałam podczas ostatniej bytności w Karpatach tych bardziej na wschód i południe...
Pamiętam wątki o butach, pamiętam, że kiedyś jeden z nich skończył się postem o treści mniej więcej: "można tak godzinami. A ja wam powiem, że ci, co Bieszczady znają najlepiej, w las ruszają w walonkach i z siatką BOSS w ręku".
No właśnie. Kupiłam sobie na targu w Werchowynie walonki (zapakowane w siatkę BOSS, nota bene) ... świat od razu stał się piękniejszy :D
Uśmiechy filuterne!
Katja