Mówiło się tu już o "spec butach" nieprzemakalnych. Mam z tym małą historię, która jakoś tak utkwiła mi w głowie. Gdzieś już tu na Forum wspominałem, że przed kilkunastu laty idąc z Zatwarnicy przez Dwernik-Kamień, Nasiczne, Przysłup Caryński, wzgórze 983 do Widełek po drodze postanowiłem wejść na wzgórze 842 koło Nasicznego i poszukać jaskiń. Mało miałem wtedy czasu, na mapie chyba wtedy źle były ustawione no i nie znalazłem. Gdzieś po roku lub dwóch ruszyłem z Berehów Górnych z nastawieniem, że teraz muszę... lało wtedy zdrowo cały dzień, obszedłem górę oraz chyba wszystkie ścieżki i... zlazłem do Nasicznego bez sukcesu. Spotkałem tam wtedy miejscowego kilkuletniego chłopca i pytam się go... gdzie są te cholerne jaskinie i jak tam trafić? On powiedział, że ma starszego brata, który jest w GOPR-ze i on mi wytłumaczy. Podskoczyliśmy do drewnianej chałupy, chłopiec w niej zniknąl i wyszedł zaraz z dwudziestokilkuletnim bratem, który na moje pytanie rzucił, żebym tylko poczekał chwilkę a on wskoczy w buty, założy kurtkę i mnie zaprowadzi. Nastawiłem się na dłuższą chwilkę a ona trwała 10 sekund. W pierwszym momencie pomyślałem sobie.... kurcze, ależ ci GOPR-owcy mają opanowane szybkie zakładanie butów i kurtek. GOPR-owiec wyszedł jak się patrzy w czerwonej kurtce ze stosownym napisem i w.... gumowcach(!!!) czy jak inaczej powiedziawszy w kaloszach. Wtedy zwątpiłem, no ale czerwona kurtka i stosowny napis GOPR na niej rozwiewał wątpliwości. Przedstawił się, nie pamiętam już jego imienia, zadecydował, że nie będziemy iść ścieżkami tylko na skróty. Jeszcze nikt nigdy mi nie dał tak "popalić" jak on z tym forsownym marszem przez chaszcze, wspinaniem się po skałkach i przejściem po ich krawędzi. Wstydziłem się iść tuż za nim bo by słyszał bicie mojego serca. Jak doszedłem do jaskiń to myślałem, że to ja narobiłem tej mgły wokół... parowałem jak wzgórze po deszczu.
Ciekawość później zwyciężyła i spytałem się jak mu się chodzi w tych kaloszkach... uzyskałem w odpowiedzi same superlatywy.
Już nie w temacie dodam, że zsunęłem się z nim (GOPR-owcem) w głąb tych jaskiń, a są dosyć wąskie, śliskie (było sporo mokrych liści) i pamiętam, że niezbyt komfortowo się czułem ześlizgując się w ich głąb a jeszcze gorzej wychodząc.
Ot historia o "spec-butach" :)


. GOPR-owiec wyszedł jak się patrzy w czerwonej kurtce ze stosownym napisem i w.... gumowcach(!!!) czy jak inaczej powiedziawszy w kaloszach. Wtedy zwątpiłem, no ale czerwona kurtka i stosowny napis GOPR na niej rozwiewał wątpliwości. Przedstawił się, nie pamiętam już jego imienia, zadecydował, że nie będziemy iść ścieżkami tylko na skróty. Jeszcze nikt nigdy mi nie dał tak "popalić" jak on z tym forsownym marszem przez chaszcze, wspinaniem się po skałkach i przejściem po ich krawędzi. Wstydziłem się iść tuż za nim bo by słyszał bicie mojego serca. Jak doszedłem do jaskiń to myślałem, że to ja narobiłem tej mgły wokół... parowałem jak wzgórze po deszczu.
Odpowiedz z cytatem