Ale coś takiego, to zupełnie co innego niż np. punkty przekraczania granicy ze Słowacją.
Regularna podwójna kontrola z infrastrukturą - tyle tylko, że bez samochodów.
Myślę, że dużym.
Nie trzeba nawet przemytników czy przejścia jak ww. z Białorusią. Starczyłoby zwiększenie - i tak wszak jak na Bieszczady masowego - ruchu turystycznego.
Przypominają mi się niegdyś niemal bezludne okolice Beskidu Niskiego,
teraz popularne pieszo i rowerowo - praktycznie bez żadnych większych atrakcji
poza przejściem na Słowację.
Dodatkowo AFAIR grzbiet wododziałowy nie jest po ukraińskiej stronie w tym fragmencie chroniony,
a wręcz częściowo turystycznie udostępniony (szlak zielony przez Użocką i Opołonek).
BTW:
kilka lat temu trafiwszy akurat na Mieżdurnarodny Vystup Mladeżi na Kremenaros,
gawędziłem sobie z kim popadło i od jakichś regionalnych oficjeli polskich
(gminy? BdPN?) slyszałem,
że przejścia turystycznego na Słowację na Kremenarosie i w okolicach nie ma i nie będzie
właśnie z powodu bliskości Ukrainy.
BTW^2:
Prywatnie i egoistycznie mam szczerą nadzieję, że dłuugo jeszcze nie będzie możliwości
przekraczania granic z Ukrainą 'niżej' niż, powiedzmy, Bystre i Michniowiec.
W polskie i ukraińskie Bieszczady całkiem miło jeździ się oddzielnie,
a wszelkie utrudnienia dalszego zadeptywaniu, a zwłaszcza zainfrastrukturyzowaniu onych 'na śmierdź'
są mi lube (-;
Serdeczności,
Kuba



Odpowiedz z cytatem