->Andrzej627
Nie chodziło mi o syf,tylko o przejście.Mam nadzieję że nie będzie przejścia w Wołosatem,droga jest mi obojętna.
->Andrzej627
Nie chodziło mi o syf,tylko o przejście.Mam nadzieję że nie będzie przejścia w Wołosatem,droga jest mi obojętna.
Pozdrav
Hej:)
Tak sobie dumam, czy przejście piesze np na Przeł. Bukowskiej byłoby zagrożeniem dla otoczenia? Jakoś nie wierzę, że przemytnicy chcieliby tamtędy ganiać z wódą. Poszliby raczej turyści. Tak więc chyba nie byłoby problemu śmieci itp. Szlak mógłby sprowadzać wędrowców z przełęczy od razu w dół ku Werchowynie, a więc omijałby zamknięty odcinek grani ku Siankom. Wystarczyłoby też uruchamianie go jedynie od końca maja do np końca września. Presja ludzi na ten fragment BdPN nie musiałaby być wielka. Przejście położone na Beskidzie też byłoby dobre ale zachęcałoby łatwością dotarcia do niego przemytników właśnie.
Oczywiście nie kruszyłbym o te rozwiązania kopii lecz pomarzyć można:D
Pozdrawiam,
Derty
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Ale coś takiego, to zupełnie co innego niż np. punkty przekraczania granicy ze Słowacją.
Regularna podwójna kontrola z infrastrukturą - tyle tylko, że bez samochodów.
Myślę, że dużym.
Nie trzeba nawet przemytników czy przejścia jak ww. z Białorusią. Starczyłoby zwiększenie - i tak wszak jak na Bieszczady masowego - ruchu turystycznego.
Przypominają mi się niegdyś niemal bezludne okolice Beskidu Niskiego,
teraz popularne pieszo i rowerowo - praktycznie bez żadnych większych atrakcji
poza przejściem na Słowację.
Dodatkowo AFAIR grzbiet wododziałowy nie jest po ukraińskiej stronie w tym fragmencie chroniony,
a wręcz częściowo turystycznie udostępniony (szlak zielony przez Użocką i Opołonek).
BTW:
kilka lat temu trafiwszy akurat na Mieżdurnarodny Vystup Mladeżi na Kremenaros,
gawędziłem sobie z kim popadło i od jakichś regionalnych oficjeli polskich
(gminy? BdPN?) slyszałem,
że przejścia turystycznego na Słowację na Kremenarosie i w okolicach nie ma i nie będzie
właśnie z powodu bliskości Ukrainy.
BTW^2:
Prywatnie i egoistycznie mam szczerą nadzieję, że dłuugo jeszcze nie będzie możliwości
przekraczania granic z Ukrainą 'niżej' niż, powiedzmy, Bystre i Michniowiec.
W polskie i ukraińskie Bieszczady całkiem miło jeździ się oddzielnie,
a wszelkie utrudnienia dalszego zadeptywaniu, a zwłaszcza zainfrastrukturyzowaniu onych 'na śmierdź'
są mi lube (-;
Serdeczności,
Kuba
Hmm, ja zrozumiałam że nie chodzi bynajmniej o Beskid Niski jako całość, a tylko o jego skrawek w pobliżu przejścia granicznego.
Np. rejon przejścia Radoszyce-Palota.
Byłam tam z 4 lata temu - kompletne bezludzie.
Nie wiem jak jest teraz, ale sądzę że właśnie powstanie tego przejścia gwałtownie zwiększyło atrakcyjność tego rejonu.
Pozdrowienia
Basia
"Chcecie" - przepraszam, ale do kogo się zwracasz z tym pytaniem ?
Do nas czy do urzędników unijnych ?
W swoim imieniu odpowiadam - "nie - ja nie chcę".
Ale prawda jest taka, że na dość długie lata prawdopodobnie tam będzie granica Unii Europejskiej, ze wszystkimi konsekwencjami.
Pozdrowienia
Basia
Ten sam dokładnie ((-;
zbyt skrótowo (-;słynne skróty bez/myślowe) napisałem
- chodziło mi o brak jakichś wyjątkowo ciekawych,
zwłaszcza dla tzw. szerszej publiczności,
obiektów po słowackiej stronie, które skłaniałyby do przekroczenia granicy
konkretnie dla ich zobaczenia.
Sadzę - acz bez konkretnych badań statystyczno-terenowych (-; - że dla wielu 'niesmakoszy'
przebywających w Niskim etc. atrakcyjnym pomysłem na wycieczkę może być samo:
'no to może by tak za granicę?'
My, z naszej łaski, jacob.p.pantz, osobiście chcemy
mieć w Bieszczadach coś w rodzaju mocnej ochrony tego skrawka wyjątkowej wschodniokarpackiej przyrody,
a nie coś w rodzaju wesołej turystycznej wioseczki świetnie udostępnionej ludowi wypoczywajaćemu miast i wsi.
(nawet za cenę ograniczenia naszej osobistej tychże Bieszczadów konsumpcji)
Amen.
Serdeczności,
Ręką włąsną
Kuba
Jesteś pewien ?
A np. muzeum Andy Warhola ?
Kiedyś na trasie z Dukli do Tylawy złapałam stopa, samochodem jechali państwo z Warszawy (raczej nie "turyści plecakowi") specjalnie do tego muzeum.
Nawet się mnie pytali czy wiem kto to był Andy Warhol, a odpowiedział im 6-letni wtedy Maciek ;-)
Innych tego typu atrakcji (muzeum w Świdniku, Bardiów) jest sporo, są coraz więcej reklamowane i coraz więcej ludzi na kuracji w Krynicy wybiera sie na dzień samochodem do Bardiowa.
A ze przy tym w drodze powrotnej zakupią buteleczkę - to inna sprawa.
Coraz więcej jest takich jednodniowych wycieczek na Słowację (sama czasem prowadzę takie ze Śląska), ale większość ma konkretne cele - głównie parki wodne. W Krynicy tez sporo biur się ogłasza z tego typu propozycjami.
Pisałam już powyżej - opierając się na doświadczeniach z Beskidu Żywieckiego, gdzie te przejścia funkcjonują już od ponad 10 lat:
One w znaczące sposób ułatwiają życie turystom.
Można np. zrobić fajną trasę Czadca - Wielka Racza - Przegibek (nocleg) - Przeł Przysłop - Vyhylowka.
Natomiast nie zauważyłam aby w znaczący sposób spowodowały powstawanie po słowackiej stronie "Wesołych Miasteczek".
Te owszem (w postaci parków wodnych) powstają jak grzyby po deszczu i rozbudowują się na potęgę, ale na Liptowie, Orawie przy trasach samochodowych.
Pozdrowienia
Basia
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)