Ciebie na pewno nie trzeba.
Ale chyba masz niezbyt wysokie mniemanie o ludziach, którzy jeżdżą na Słowację tylko po to (jak pisałeś) aby "być za granicą".
Z iloma takimi ludźmi gadałeś ?
Bo ja prowadzę raz, dwa razy do roku całe wycieczki właśnie na Słowację i ludzie najczęściej konkretnie wiedzą czego chcą i czego sie spodziewać. Prawda, ze chodzi o inne okolice - głównie Orawa i Liptów, ale chyba skończyły się już czasy, kiedy ludzie jeździli na Słowację tylko po alkohol.
Większość tych wycieczek które prowadzę to wycieczki stricte w góry (takie sobie wybieram). Inne jakie widziałam w biurach to przeważnie parki wodne.
Dostaję średnio co 2-3 dni pytania mailem co do walorów tej czy innej okolicy na Słowacji. I są to pytania nie od turystów górskich ale od takich "normalnych" ludzi, np. gdzie pojechać z 3-letnim dzieckiem, aby były fajne baseny, aby było blisko z Katowic i aby przy okazji można się było wybrać na spacer w górki.
I inne tego typu.
A jednocześnie przy tym wszystkim można łazić po słowackich górach tydzień i nie spotkać nikogo. Tylko to nie może być Mała Fatra, lub Tatry.
Ależ one (tzn. całe polskie Beskidy - Wschodnie i Zachodnie) są równie dobrze wyposażone w szlaki i inne ułatwienia. Obecnie Bieszczady i Beskid Niski , wcale nie są jakąś "dziką enklawą". Raczej obserwuję przemieszczenie się tych tłumów ludzi z Beskidu Śląskiego i Żywieckiego na wschód, bo Beskid Niski i Bieszczady są "dzikie" i modne.
Najmniej ludzi to chodzi latem po Beskidzie Wyspowym.
Na którymś z czytanych przeze mnie forów niejaki Janek robił kiedyś dla Lucyny zestawienie "osobodni" noclegowych. Było to wg powiatów.
Wyszło z tego, ze najwięcej ludzi nocuje w powiecie tatrzańskim, potem długo długo nic i był Beskid Śląski a potem Bieszczady.
Oto odnaleziony link (jednak liczby są trochę inne, ale i tak Beskid Wyspowy zdecydowanie na końcu):
http://www.tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=3752
Warto przeczytać cały wątek.
Ale chodzi Ci o Bieszczady po stronie polskiej, słowackiej czy ukraińskiej ?
Bo po polskiej to już chyba przepadło.
Ale w dalszym ciągu uważam że turystyczne przejścia graniczne w tym rejonie nie zaszkodzą ani ukraińskim ani słowackim Bieszczadom.
Jeszcze jeden przykład:
W najbardziej chyba zatłoczonym jeśli chodzi o ilość turystów Beskidzie Śląskim z tymi wszystkimi parkami linowymi na Czantorii i Równicy, kolejką krzesełkową na Czantorię itd. wystarczy przekroczyć granicą na jednym z kilku przejść granicznych w paśmie Czantorii i Stożka i zejść 300 m od granicy, aby znaleźć się w całkiem innym świecie.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem