Hej:)

Ehhh...człek często za szybki jest przy kompie. Ja przynajmniej z braku czasu. Ale dziś mam go wiele. Siedzę chory, za oknem wali śnieg, wicher otrzepał przez ostatnie dni bukowe szatki jesienne i...rozmarzyłem się. O jednym, o pieszym przejściu, a niechby i w Wołosatym. Ale pieszym. Mrówki z wódą mi nie przeszkodzą. Wiesz Lucyno, przedarliśmy się dzielnie z Jaro i innymi słynnym 'przemytnikiem' do Chyrowa i spowrotem, to i kolejkę pieszochodów w Wołosatym wytrzymam:P

Kielich w Bieszczadach to ja wzniosę dopiero na Sylwestra. Wcześniej nie da rady:/ Chyba, że cuda się zdarzą:)

Pozdrawiam,
Derty

PS: Załączam kilka fotek z jesieni: http://picasaweb.google.pl/janguniak/Jesie
Kolory były szalone.