Jeżeli frytki z winem to jest coś ekstra, to ja odpadam.
Michale, wariant nocno - wieczorny ćwiczyłem na Twojej "dziennej" propozycji trasy. Było ciekawie (październikowe odgłosy, spotkania). Łopiennik ćwiczyłem z bazy do Dołżycy. Trasa taka sobie z wyjątkiem samego szczytu i Łopieninki, na którą lekko zboczyłem.
Jak na jeden dzień, to raczej polecam lekkie chaszczowanie Michała, przypomnisz sobie teren, obcowanie z mapą i przyrodą, przyroda wlezie Ci za kołnierz, więcej smaczków niż na szlaku
Pozdrawiam
Długi