Wiesz, że jeszcze nigdy nie trafiłam na taką agro, jaką ty opisujesz...? A kilka razy do roku sypiam w jakiś weekend właściwie w takich miejscach.
Moze dlatego tego nie czuję, że staram sie omijać tzw. "sezon". NIGDY nie trafiłam na dzieciaki, parkingi. Spotkałam za to malarza; dziewczynę ponad wszytsko kochającą konie; zagrodę dla... żółwii; miłą panią gospodynię, która dała mi ręcznik, bo sie dowiedziała, że zapomniałam własnego itd...
No i nigdy nie zapłaciłam więcej niż 35 za osobę :)
A co do schronisk bez pryszniców- szkoła podstawowa numer ileś tam w Kołobrzegu :) W tym nocowałam ostatnio.
Co do bieszczadzkich schronisk- Przykro mi, ale nie pomogę Ci, gdyż dopiero zaczynam swoją przygodę z Biesami i nie będę mędrkować i ściemniać: nie wiem.
Pozdrawiam :)


Odpowiedz z cytatem