Bywając w Bieszczadach nie da sie uniknać spotkania ze zwierzętami nie siegając zbyt daleko w przeszłość tylko mogę wspomnieć o tegorocznych spotkaniach,zaczęło sie gdy na śniegu zobaczyłem świeże ślady łap wtedy Jabol powiedział że krąży koło nas wilk i to jest gdzieś niedaleko,bo mimo padającego śniegu tropy były świeże.po jakims czasie przebywając też w głuszy również Jabol pokazał mnie ślady łap niedżwiedzicy na drzewach,która pewnie nie była zadowolona z naszej obecności w tym miejscu.Jadąc w maju do cerkwi w łopience widziałem przy żródle niedżwiedzicę z piastunem.
w święta wielkanocne obserwowałem w Tworylnem żubry w maju w rezerwacie Krywe gniazdo węzy eskulapa,a żmije to przecież mijamy często a muszę jeszcze wspomniec o rysiu,który siedząc na gałęzi machał ogonem było to w Beniowej a ja jak zwykle nie popisałem sie refleksem i zdjęć nie ma.
I jak do tej pory żadne spotkanie skończyło sie dla mnie przykro,wręcz przeciwnie


Odpowiedz z cytatem