Nie znałam tej relacji.
Szczerze podziwiam.

Byłam w Połoninach Hryniawskich, w tym roku się wybieram w Góry Czywczyńskie (od strony Rumunii) ale za skarby świata nie wybrałabym się tam sama i to zimą !!!

Tam można liczyć tylko i wyłącznie na siebie, żadne pogotowie górskie tam nie dotrze.

Nasi "praojcowie" mieli mnóstwo odwagi i samozaparcia, aby przy lichym sprzęcie (bez żadnych geretexów, mat samopompujących, śpiworów puchowych i innych udogodnień) wybrać się w dzikie góry samotnie.

Na czym to polega ?
Właśnie czytam fora dyskusyjne.
W Alpach w zadymce śnieżnej zamarzła trójka młodych 20-letnich ludzi. Mieli cały sprzęt biwakowy, spali w jamie śnieżnej, nie przetrwali kolejnej nocy w zadymce.

Czy my jesteśmy gorsi niż nasi pradziadkowie sprzed 80 lat ?

Pozdrowienia

Basia