Zapewne pamiętasz rady i porady naszego andynisty W. Ostrowskiego, jak się ubrać na Aconcaguę i Mercedario: brezent, wełna w kilku warstwach pod spodem. Ja popróbowałem kiedyś takiego stroju. Trzeba mieć krzepę, żeby to wdźwigać gdzieś wyżej:P Zwłaszcza gdy porządnie nasiąknie wodą:) Fakt, że akurat pana Wiktora wspomagało w Andach kilkudziesięciu tragarzy, a on taszczył tylko swoje lekuśkie aparaty foto, nie zmienia jednego - ci ludzie rzucali twarde wyzwanie górom i znosili w nich więcej złego niż przeciętnie my potrafimy.
Pozdrawiam,
Derty



Odpowiedz z cytatem