Puste Bieszczady. Pamietam, nie dawno bo w grudniu 2006 roku, zima niezbyt sroga, wiec postanowilismy z dziewczyna i dwojka znajomych wybrac sie do Tworylnego. Zostawilismy samochod przy moscie na Sanie i ruszylismy. Rankiem ziemia jeszcze zmarznieta, lecz po chwili zaczelo sie lekkie blotko. Szlismy sami, wokol slychac tylko szum Sanu. Jednak nie bylismy sami o czym swiadczyly swieze tropy wilkow, saren, zubrow i wielki trop niedzwiedzia. Mielismy lekka nerwowke idac tamtedy, gdyz zima niezbyt sroga, zwierzeta szukaly pozywienia a my sobie pomykamy na Tworylne. Nagle jak cos nie zaszelescilo w lesie, a my w nogi. Najedlismy sie troche strachu. Jednak takiej pustki nie bylo mi drugi raz doznac w Bieszczadach. Zywej duszy, tylko my i krecace sie gdzies w dolinie Sanu zwierzeta, ktorych - sadzac po tropach musiala przechodzic rankiem niezla grupa.


Odpowiedz z cytatem