W majowy wolny tydzień /zwany długim łikendem/ łaziłem z Renatką po Bieszczadzie. Ludzi spotkaliśmy przez cały czas kilkoro. Problem tkwi w tym, że trzeba wiedzieć gdzie łazić.
Pozdrawiam
W majowy wolny tydzień /zwany długim łikendem/ łaziłem z Renatką po Bieszczadzie. Ludzi spotkaliśmy przez cały czas kilkoro. Problem tkwi w tym, że trzeba wiedzieć gdzie łazić.
Pozdrawiam
bertrand236
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)