Bertrand ja miałem tą przyjemność i całą Carycę wyłącznie do własnej dyspozycji. Co prawda to był poniedziałek 21 maja tego roku czyli po łikendzie i to tym krótszym. Przeszedłem od Ustrzyk Górnych do Przełęczy Wyżniańskiej nie napotykając ani jednego człowieka. Pierwszym napotkanym był sprzedawca wejściówek na szlak w budce na przełęczy. A następnymi Wojtek legjonowo i jego córka którzy tamtędy przejeżdrzali. I widząc mnie, na chwilę się zatrzymali, aby porozmawiać.



Odpowiedz z cytatem