Nawet i na Tarnicy oraz Haliczu może być (prawie) bezludnie.
Trzeba tylko wybrać się tam w dzień powszedni (no i chyba poza lipcowo - sierpniowym sezonem) oraz zajść te szczyty ... od tyłu.
Już wyjaśniam: z Wołosatego idziemy czerwonym szlakiem do Przełęczy Bukowskiej, stamtąd wejście na Rozsypaniec, Halicz itd. (cały czas czerwonym szlakiem, aż do siodła pod Tarnicą - na którą wejdziemy szlakiem żółtym).
Gdy wyruszymy z Wołosatego w ww. kierunku ok. godz. 11-tej, to pod Tarnicę dotrzemy ok. 15 - 16 tej. A o tej porze już tam zazwyczaj prawie nikogo nie ma ! Wszyscy "autokarowi" turyści (czyli stonka) już zdążyli pokonać trasę niebieskim i żółtym szlakiem (Wołosate - Tarnica) tam i z powrotem.
Po drodze spotkamy tylko część turystów "nieautokarowych" - idących naszą trasą, jeno że w odwrotną stronę.
Napisałem "tylko część", gdyż inni ("nieautokarowi") powędrowali spod Tarnicy na Bukowe Berdo lub Szeroki Wierch. A zatem z nimi też już się nie spotkamy.
Jest tylko jedno małe "ale". Jak się domyślacie, jest to plan wędrówki wrześniowej lub październikowej, czyli że już w miarę wcześnie robi się ciemno. Należy więc kontrolować czas, aby nie złazić z Tarnicy do Wołosatego po ciemku. I żeby koniecznie mieć ze sobą latarkę (z zapasowymi bateryjkami).
![]()


Odpowiedz z cytatem