Ostatnio edytowane przez Trismela ; 11-10-2008 o 13:40
Hmm, rzeczywiście - krzyż wyrasta dość wyraźnie spośród paproci... A mógłbym przysiąc, że patrząc ze szczytu jak i ze scieżki poniżej widziałem tylko paprocie... No cóż, temat do poprawki![]()
Ja wiem
Idąc od strony Jeziorek Duszatyńskich na szczyt Chryszczatej, mija się 3 krzyże informujące o tym, że jest to miejsce spoczynku poległych w I wojnie światowej żołnierzy. "Mgliste zdjęcie" przedstawia krzyż położony na prawo od szlaku, ok. 30-40 metrów od ścieżki. Idąc dalej (dość niedaleko) tuż koło ścieżki po lewej stronie znajduje się kolejny krzyż tego typu. Natomiast duży krzyż z wierszem (coś mi się kojarzy, że jest to kopia jednej z inskrypcji z cmentarza pierwszowojennego w Galicji Zachodniej) jest na prawo od szlaku w paprociach i baaaaardzo rzuca się w oczy. Idąc od wskazanej przeze mnie strony nie sposób go nie zauważyć. Jest on pierwszą mijaną w tej drodze żołnierską mogiłą. Można tam sobie przysiąść na kamieniu-ławie i podumać nad losami ludzi, których nazwisk nie znamy, którzy być może nie wiedzieli wcześniej nawet o istnieniu Bieszczad, a których rozkazy dowódców rzuciły w objęcia śmierci...
Ze szczytu Chryszczatej nie widać żadnego cmentarza! Trzy w/w krzyże można bez trudu wypatrzeć - wystarczy uważnie się rozglądać. Można też wtedy dostrzeć ślady okopów z tego okresu.
Ostatnio edytowane przez Leuthen ; 12-10-2008 o 08:11 Powód: uzupełnienie tekstu posta i usunięcie powtórzenia w treści
Witam, ten krzyż we mgle- wydaje mi się że to jest miejsce w którym poległ lub został naprędce pochowany wojak a jego szczątki zostały znalezione przez kopaczy-poszukiwaczy militariów. Kilka podobnie ozaczonych miejsc widziałem w okolicach Rabego i Berda k. Baligrodu a treść na tabliczce jest mniej więcej taka "tutaj spoczywa nieznany żołnierz poległy w 1914/15.Pozdrawiam.
Wydaje mi się, że masz rację. Bieszczady są terenem intensywnie penetrowanym przez tzw. poszukiwaczy, czyli ludzi chodzących z wykrywaczami metali (oprócz militariów szukają też innych pamiątek - np. monet), o czym świadcząc chociażby wątki zakładane na forach eksploracyjnych ("Odkrywca", IOH i inne). Jako że Anioł Śmierci zebrał w Bieszczdach w w latach 1914-1915 bardzo krwawe żniwo, poszukiwacze od czasu do czasu napotykają na pojedyncze i zbiorowe mogiły żołnierzy austro-węgierskich i rosyjskich. Ci bardziej przyzwoici poszukiwacze (bo jak wszędzie, zdarzają się ludzie amoralni, którzy zabiorą wszystko, co zachowało się przy nieboszczyku - np. bagnet, klamrę od pasa i guziki, i zostawią kości na wierzchu!) starają się upamiętnić jakoś tych nieznanych poległych, choćby robiąc takie krzyże o jakich mowa w tym wątku. Wysoki Dział, w którym leży masyw Chryszczatej, był terenem bardzo ostrych walk. Z Przełęczy Żebrak startowała austro-węgierska próba deblokady oblężonego Przemyśla. Atak szedł przez dolinę, w której leżała wieś Rabe, na Baligród. Utknął w zaspach śniegu, którego w krótkim czasie napadało kilka metrów!
Austriakom mocno zależało na deblokadzie Przemyśla, więc nie odpuszczali tak łatwo - gdyby nie warunki atmosferycznie być może cała akcja by się nawet powiodła. A w takich warunkach mało kto myślał o właściwym pochówku tysięcy poległych, stąd takie znaleziska. Oby tylko zawsze były one traktowane z należytym szacunkiem...
Witam. Co do upamiętniania miejsca pochówku żołnierza, krzyżem stawianym przez poszukiwaczy mam mieszane uczucia, co prawda jest to pozytywny odruch , ale jego skutki mogą być odwrotne od zamierzonych, ponieważ wskazują miejsce PSEUDO POSZUKIWACZOM a wręcz CHIENOM CMENTARNYM którzy rozkopią to miejsce do cna, zostawiając kości na wierzchu. Moim zdaniem bezpieczniej było by ułożyć niewielki kopczyk z kamieni z chwilą zadumy i to wszystko.
W Beskidzie Niskim była możliwość na ekshumację czy choćby pozbieranie poległych i ułożenie szczątków na cmentarzach, w Bieszczadach niestety tego w wielu wypadkach zabrakło i pewnie dlatego dzisiaj kości są znajdowane wszędzie, gdzie kto padł, tam został na wieki, chyba że lisy i wilki porozciągały go po Bieszczadzie. Pozdrawiam
Również i tu masz rację - ale wybór, czy znalezione szczątki zostawić "ohne Kreuz und Blume", jak to by ujęli Niemcy ("bez krzyża i kwiatów"), co być może zapobiegnie rozkopywaniu mogiły przez ludzi nie mających krzty szacunku dla poległych, czy też postawić go licząc się z tym, że może dojść do takiej sytuacji, jak opisujesz - JEST TRUDNY. "Hieny cmentarne" to, moim zdaniem, margines, choć wyrabiają opinię całem środowisku eksploratorów. Niepisany kodeks poszukiwacza potępia ostro takie praktyki, a spotkałem się z opisem jak jeden (porządny) poszukiwacz ścigał po lesie drugiego, którego ten pierwszy przyłapał na rozkopywaniu cmentarza...
W Zachodniej Galicji (obejmującej też Beskid Niski, choć nie cały) podjęto decyzję o upamiętnieniu poległych, czego efektem są choćby monumentalne nekropolie w Gorlicach i ich okolicy, Limanowej itd. W Galicji Środkowej (w tym w Bieszczadach) i wschodniej takiej akcji nie podjęto, choć wojna zebrała tam równie tragicznie żniwo - stąd wielu cmentarzy czy mogił nie da się nawet obecnie z dużym przyblizeniem zlokalizować, chyba że ktoś chodzący z wykrywaczem natknie się na kości, bo będzie przy nich coś metalowego...
Przy okazji - po słowackiej stronie Bieszczad, w Osadnem, znajduje się kaplica w dość niezwykły sposób upamiętniająca poległych żołnierzy rosyjskich z PWS. Zobaczcie sami: http://odkrywca.pl/osadne-slowacja-7...15.html#638615
W Polsce coś podobnego znajduje się w Sudetach, w Kudowie-Czermnej i nazywa się "Kaplicą czaszek", ale tam spoczywają szczątki ludzi z XVII i XVIII w., zmarłych głównie podczas zaraz towarzyszących wojnie 30-letniej i wojnom śląskim.
witam. jako że zaliczam sie do tych biegających w wykrywaczem, muszę powiedzieć, że istnieje pewien kodeks odkrywców, który stanowczo odcina nas od hien. oczywiście tych drugich nie brakuje. więc zapewniam, że ci normalni będą dbać o nasze górki !!!
po raz pierwszy byłem teraz w biesach, po wcześniejszych wypadach w inne górki, i nie napiszę nowości- wrócę tam niebawem :)
pozdrawiam
Historyk75 sam kopie (i zasypuje) dołki, ale wszystko zależy od człowieka- jeden będzie umoralniał innych a sam z tych swoich zasad zrobi sobie spółkę z ograniczoną odpowiedialnością. Drugi natomiast jak tylko trafi kość paliczka to od razu wystruga krzyż...
Ja łążenie z wykrywką traktuje bardzo rekraacyjnie i nie nastawiam się na konkretne "zdobycze". Ot trafi się coś albo nie- tak i tak dobrze. Znam jednak osoby, które nie wrócą zanim czegoś nie wykopią (jakieś wewnętrzne ciśnienie na efektywność) i przypuszczam, że własnie takim osobom bliższe by było rozkopywanie mogił, ale nie wrzucam wszystkich do jednego worka![]()
...ale wiadomo "tacy" zawsze dorabiają gębe reszcie...
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)