Eee, i bez zawartosci kieszeni sie obejdzie, my bylismy karnie tresowani przez celniczke, ktora kazala nam 3 razy przepisywac "kartoczki", nie mowiac co jej sie w poprzednich (ktore podarla 2x) nie podoba.
A wszystko dlatego, ze nie okazalismy jej naleznego szacunku, bo spalismy kiedy ona wkroczyla do autobusu. :P
Ale polożylismy uszy po sobie, wyrazilismy wspolczucie, ze tak po nocy musi ciezko pracowac, i w koncu jej się znudzilo i sama nam podyktowala co wpisac.
Moze, gdybysmy umieli dawac w lape, byloby latwiej, ale da sie i bez tego.

pzdr,
Szaszka