fakt ze medyka jest dosc pechowym przejsciem... i w korczowej , hrebennym czy kroscienku idzie to troche szybciej... sytuacje ktore opisala basia sa rzeczywiscie dosyc przykre i niedziwie sie ze bedac ich swiadkiem ma takie podejscie... ja moze mialam szczescie ze nigdy nie bylam swiadkiem zgniatania ludzi czy czegos w tym stylu... a mam za to kupe fajnych wspomnien, ubarwiajacych moje wyjazdy na wschod:
-kiedys stalismy w medyce 20 godzin, nic nie posuwalo sie do przodu. Kolejka byla prawie od moscisk..Kierowcy ciezarowek sie wkurzyli wyciagneli z aut palety, porabali i zapalilismy na drodze ognisko. Byy kielbaski, ukrainska chalwa, samohon i spiewy..tam nauczylam sie wielu ukrainskich i rosyjskich piosenek "podmoskownyje wieczera" , "bandurist" , "dwa kolory". Po 20 godzinach wkurzylismy sie ze znajomymi i pojechalismy do hrebennego...
-przechodzilismy 20 osobowa grupa przejsciem pieszym w medyce, miejsce do przejscia bylo bardzo waskie i nie mozna bylo przecisnac sie z plecakiem, pstanowilismy przenosic je nad glowami, mrowki na poczatku sie burzyly ze idziemy pierwsi, ale potem sami uznali ze my mocno tamujemy przejscie i sami podawli nad glowami plecaki, nawet pare osob przekroczylo granice prawie bez dotykania ziemii
-jechalam kiedys pociagiem chyrow -kroscienko , wchodze do kibelka i chyba troche za mocno trzasnelam drzwiami- otworzyl sie sufit i przysypaly mnie tony kartonow i paczek papierosow "monte carlo" - nie bylo ich konca. Jak znajde zdjecie to podesle skana.. jednorazowe przezycie :)
-pociag relacji czerniowce -przemysl, mrowki upychaly towar gdzie sie da.. ale jakos tego dnia celnicy byli wyjatkowo zlosliwi- wiekszosc towaru znalezli i odebrali.. mrowki nie wrocily do naszego wagonu... w krakowie postanowilam sprawdzic ze cos jest nie tak z moim plecakiem, byl za ciezki... w srodku byly kryte 3 butelki "chlibnego daru" (bardzo dobra wodka)
-na granicy kroscienko - chyrow podszedl do naszego auta gosciu, ukrainiec i powiedzial ze jak mu damy 20 hr to przejedziemy granice bez kolejki (byla wtedy bardzoooo duza) faktycznie..zabralismy goscia , on wszystkim machal, usmiechal sie do celnikow i przejechalismy granice w 20 min!!!
-kiedys wracajac celnik sie uparl ze musze wypakowac caly plecak bo napewno cos szmugluje!! do dna!! no to wypakowuje...brudne skarpetki, drugie brudne skarpetki, zatechla kurteczka, bulka jeszcze z polski (skad ona sie tam wziela!!! fuj, co z niej sie zrobilo)..celnik spasowal..kazl sie spakowac i jak najszybciej zmykac mu z oczucaly terminal tarzal sie ze smiechu :)
to tylko niektore.. nie zawsze dzialo sie cos ciekawego.. czasem po prostu nudne siedzenia w autobusie czy pociagu, kilka godzin, przerywane wyprawami do kibelka.. ale na temat ukrainskiej granicy mozna cos poopowiadac, powspominac a taka slowacka przekracza sie szybko, sprawnie, zwyczajnie i za 5 min sie juz nie pamieta ze byla..
Ostatnio edytowane przez buba ; 07-09-2007 o 20:35
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Jeżeli będziesz miał problemy to proszę skontaktuj się ze mną. Nie mogę pisać o Ukrainie. Koledzy podciągnęli to pod tajemnicę służbową.![]()
polecałem kiedyś tutaj przejście UBLA - MAŁY BIERIEZNY (SK-UA). Jak stoicie po 10 h w medyce to to przejście wynagradza braki w komunikacji.
Odprawa trwa 3-40 min z SK do UA i ok. 1-1,5 h (w zależności od widzimisię SŁOWACKICH celników (straszne buraki tam są to prawda; przepuszczają znajomych ukraińców a unici tacy jak my muszą czekać na swoją kolej).
Ale to TYLKO do 1,5 h.
na UA byłem już wielokrotnie i ZAWSZE jeżdżę tamtędy.
Ostatnio edytowane przez wtak ; 11-09-2007 o 10:51
pozdrówka :-)
Dobrze a jaki dojazd (z jednej i drugiej strony) z jakiś większych centrów komunikacyjnych ?
Np. Użgorod, Michałowce ?
Proszę tylko o ogólną informację, jakbym potrzebowała tam kiedyś dojechać to sobie sprawdzę (www.cp.sk i inne takie rulez).
Tak sobie myślę, że to przejście może być dobre do eksploracji zakarpackiej części Bieszczadów, jakiejś Połoniny Równej ewentualnie Gorganów Zakarpackich, ale jako przejście tranzytowe może być ze względu na położenie nie najlepsze.
Pozdrowienia
Basia
na pikuj czy połoninę równą jest najlepsze![]()
w gorgany i na borżawę można przez użgorod (z małego bierieznego dość często kursują pociągi, marszrutki i busy (myślę, że co 1 godz coś się złapie)
od strony słowackiej trzeba szukać połączeń np z humennego (ja tam dojeżdżam autem)
pozdrówka :-)
MIlej wyprawy mam nadzieje ze sie nie zgubicie ekipa.
nie zapijcie sie tylko na smierc tam bo ja juz momentami ine wytryzmalem z szczegolnie pod howerla jak kazda grupa chciala ze mna picstraszno tam.
Nie jest tak źle jak masz następnego dnia wodopój. Wyobraź sobie plus 30 stopni i brak picia.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)