nie (a przynajmniej nie dlatego); zwyczajnie (jak już Ci wszak wcześniej pisał)
- przespał sporą część tego czasu (-;
Resztę spędziłem m.in. gwarząc z pogranicznikami i celnikami,
tudzież namierzając telefonicznie przełożonych tych ostatnich
(jednak z 'dymu' ostatecznie zrezygnowałem, by rozjuszone biurestwo
nie czepiało się współpasażerów - poza mną sami Ukraińcy z towarem).
Natomiast sytuacja owa była - na ile mogłem ustalić - spowodowana
wyłącznie przez polskich celników
(po ukraińskiej stronie razem z czekaniem stalismy bodaj 2 godziny).
Generalnie mam takie przykre wrażenie, że na granicach gdzie jedna z nacji
uważa się butnie za 'wyższą' kulturowo czy cywilizacyjnie
- to właśnie arogancji jej funkcjonariuszy zawdziecza się dodatkowe atrakcje.
Serdeczności,
Kuba



Odpowiedz z cytatem