Właśnie wróciłem z Sękowca.Widziałem ekipę siedzącą obok blaszanego baru na skrzyżowaniu.Żałuję że się nie zatrzymałem na browarkaMój Matiz musiał górkę pokonywać z rozpędu
inaczej się nie dało.Następnym razem wypiję tam piwko i pójdę piechotą
![]()
Właśnie wróciłem z Sękowca.Widziałem ekipę siedzącą obok blaszanego baru na skrzyżowaniu.Żałuję że się nie zatrzymałem na browarkaMój Matiz musiał górkę pokonywać z rozpędu
inaczej się nie dało.Następnym razem wypiję tam piwko i pójdę piechotą
![]()
Nie znam przyczyny zamknięcia "Piekiełka". Być może kropką nad "i" był jakiś wymóg formalno - prawny, np. sanepid, bhp, ppoż., mobbing, molestowanie, czy coś tam jeszcze (może UKŁAD ?).
Ale zaglądając tam w ubiegłych latach (we wrześniu, po 2 - 3 razy) widziałem, jak ów lokal stopniowo podupada. Najpierw pierogi przestały być takie smaczne, później w ogóle przeszły do historii, a jeszcze później już tam zupełnie nic nie było do jedzenia.
Podobnie z napojami, których wybór stawał się coraz mniejszy.
Ta "agonia" trwała parę lat, zaczęła się chyba w 2004 r. Nic o tym nie pisałem na Naszym Forum, nie chcąc robić antyreklamy. Wręcz przeciwnie, raczej sławiłem "Piekiełko" (co można odgrzebać w moich postach).
Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 01-09-2007 o 11:31
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Niestety oglądałam ten obrazek na własne oczy w maju, czerwcu i ostatnio w sierpniu. Zdaje się, że ten widok będziemy oglądać jeszcze wielokrotnie podczas kolejnych wypadów w Bieszczady.
Pod koniec 2004 roku pozwoliłem sobie użyć na tym forum niewybrednego
określenia "speluna" w odniesieniu do Piekiełka.
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=1580
...za co zostałem rozjechany,
a teraz okazuje się żem prorokiem był.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)