Dzięki Alusiu. Otrzeźwiłaś mnie. Masz rację. Gdybym pomyślała nad tym trochę dłużej, to pewnie doszłabym do takich samych refleksji. Niestety, my zgredy ciągle chcemy, aby wszystko było tak jak kiedyś, wymazujemy ze swojej pamięci chwile złe, nieprzyjemne. Dla nas wszystko co minęło staje się sielanką do której tak okropnie chcielibyśmy powrócić. A przecież to jest tylko nasze rozpaczliwe pragnienie powrotu do tamtego siebie, do zdobywcy Biesów, do czasów, kiedy za jednym podejściem zdobywało się obie Rawki, Kremenaros i jeszcze Wetlińską i Caryńską. I tak cholernie nas boli, że może już nigdy nie dotkniemy prawdziwych gór. Jako pretekst naszej słabości, wypasionych bryk którymi czasami udajemy się w Bieszczady, całą winę zwalamy na "Piekiełko" i jego koleje losu.
Teraz widzę, dzięki Tobie, że może niepotrzebnie zainicjowałam ten wątek.
Masz rację Alusiu. Dziękuję.