Jadłem pierogi w Duszatynie. Prełukach również w piekiełku.
tylko nic nie zastąpi mnie pierogów w Zajeżdzie pod Caryńską wUG.
Gdy po prawie 500km podróży po wejściu do wspomnianego zajazdu,wita mnie miły głos barmanki z pytaniem ,czy to zwykle i po paru minutach ląduje na stole ogromna porcja pierogów po łemkowsku.


Odpowiedz z cytatem