<HTML>To juz wiem, dlaczego mój promotor jutro tam jedzie ;>
Lupino czy Ty chcesz wszystkie bieszczadzkie anioły pogonić z naszych Gór kochanych? Jak chcesz, to bez wielkiego szumu, ktoś z nas przypomni Ci o Twych ukrytych pokładach wewnętrznej siły osobowości...a Łez Padół zostawmy naszym biesom i czadom.
Co do Mamun to nie jest tak tragicznie...okropne one okrutnie, ale zawsze można znaleść jakieś dobre rozwiązanie...Kiedyś radzono sobie w dość bolesny sposób: tłukąc nieszczęśnika tak długo miotłą ze świeżej brzozy, aż przez obolałą skórę zmiekczono jego lub jej skamieniałe serce. Ale tak się działo dopóki nie pojawiły sie w końcu bieszczadzkie anioły, które strzegą zbieszczadziałych serc. Kiedyś Pan Bóg odmówił wysłania aniołów dla równowagi czartów i czady musiały przejąć anielską role, ale w zamian Ten na górze wysyła w Bieszczad kochany pewną specyficzny rodzaj ludzi... ich miłości do tej krainy nie moga przemienić Mamuny, nawet jakby sie bardzo starały! Skoro Mamuny nie mogą odmienić takiego miłowania, to też do innych prawdziwych uczuć nie maja dostępu.
Za to Stały Bywalec powinien przyjrzeć się krytycznie swej kotce...nie od dziś wiadomo, że wiedźma i czarny kot w jednej parze chodzą (zob. Baba Jaga). A wśród ludu zamieszkującego Tamtejsze tereny utarło sie przekonanie, iz czarownica jak nie chce zdradzić swej tożsamości, to postać kota chętnie przyjmuje... :D</HTML>


Odpowiedz z cytatem