Z tym "na dziko" może być problem-(konflikt przepisów i naszych chęci) sugerowałbym bym korzystanie z wyznaczonych miejsc ew.poprosić o zgodę na rozbicie się miejscowego gospodarza na jego terenie.
Z szałasu raczej zrezygnuj na rzecz namiotu(chociażby ze wzg.na chłodne noce) a w czasie deszczu nawet dziecku się spodoba pod płóciennym dachem.
Mając samochód masz dużą niezależność wyboru miejsca pobytu.Nie trzymał bym się konkretnych miejscówek.Pola namiotowe są oznaczone tak na mapie jak i w terenie.Wystarczy więc jadąc obserwować sytuację i zatrzymać samochód tak gdzie Ci się będzie podobać.W każdej chwili można zmienić miejsce pobytu.
Z doświadczenia wiem że mniejsze pola są spokojniejsze od dużych zgrupowań namiotów.Tym samym unikaj pól namiotowych przy obiektach PTTK w U.G jak i Wetlinie.Mając pecha można trafić na "załogi"skutecznie zakłócające spokój a dziecko uchronisz od wchłonięcia zasobu słów które nie musi znać .
Bieszczady pozwajają na spory zakres samodzielnych działań bez wchodzenia w konflikt z przepisami(mam na myśli i ognisko i namiot i samochod i trochę"traperki")

Udanego wypoczynku.
Pozdrawiam.